Wyświetl pojedynczy post
jova
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#635
Stary 26.03.2017, 09:16
Patryko napisał(a):
Przeczytaj sobie raz jeszcze nazwiska, które wymieniłeś (ehh, pięknie było oglądać tamtą drużynę w akcji). To był materiał ludzki nieporównywalny z obecnym, w większości reprezentanci swoich krajów, z perspektywami na grę w solidnych, zachodnich drużynach.
To byli zawodnicy z ogromnym potencjałem, myślę, że ich forma wystrzeliłaby bez względu na trenera, który ich prowadził w tamtym czasie.
Niemal wszyscy reprezentantami kraju stali się podczas pracy z Kasperczakiem. Podobnie jak Gorawski lub nawet Jop. JOP!! Ci dwaj też byli skazani na kadrę? Piszesz o zawodnikach, którzy, jak np. Stolarczyk i Uche, byli na zupełnie innych etapach kariery, ale twierdzisz, że byli skazani na osiągnięcie życiowej formy w tym samym roku, niezależnie od tego kto ich prowadził?! Jeszcze raz powtórzę, to jakiś zajebisty zbieg okoliczności, że ci wszyscy goście, wśród nich Uche (19 lat) i Stolarczyk (30 lat), akurat postanowili sami z siebie doprowadzić się do życiowej formy w ciągu tych samych dwóch lat.

Przez te pierwsze dwa lata, do Valerengi, Kasperczak był Midasem. Praktycznie wszyscy zawodnicy, których miał, grali przy nim życiówkę. Wyjątkami byli chyba tylko Pater, Sypniewski (który za chwilę wyleciał z klubu), Frankowski (który wracał po długiej kontuzji), Ouadia (zapchajdziura wzięta po testach) i kilku starszych graczy, którzy byli stopniowo odstawiani na boczny tor. Strąk dosłownie już nigdy nie grał tak dobrze jak w tym początkowym okresie Kasperczaka, choć z racji wieku przecież powinien się jeszcze rozwijać. Goście typu Paszulewicz, Nawotczyński, Brasilia, czy inny Dubicki, dawali radę na poziomie walki o mistrzostwo, choć to przecież byli w najlepszym wypadku ligowi przeciętniacy. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jak zakrzywione trzeba mieć postrzeganie rzeczywistości, by uznać, że to wszystko samo się zrobiło.
Odpowiedz cytując