wolfy:
Cytat:
Zmiany w stylu gry widać gołym okiem. Wygrywamy nie fartem, ale mądrą grą taktyczną.
Bramki zdobywamy po szybkich przerzutach na skrzydło z pominięciem drugiej linii- nie było tego przed Ramirezem.
Małecki zbierający piłki wybijane z pola karnego - nie było tego przed Ramirezem.
Zagęszczanie obrony na własnej połowie, napastnicy i jeden z pomocników odcinają linie podań - inaczej to wyglądało przed Ramirezem. Albo był pressing jak za Wdowczyka (ale ze skutecznością bywało różnie), albo kompletny chaos. Rezultat? tracimy bardzo mało bramek, wszystkie po fartownej akcji przeciwnika i/lub błędzie indywidualnym. Mam tu na myśli to, że jeżeli prześledzisz na spokojnie bramkę Piasta to wyjdzie Ci, że długo następnej takiej nie strzelą. Dwa idealne podania w tempo leżąc i dobry strzał. Ta akcja była rozegrana na żyletkę, bez marginesu błędu.
Nie podoba się taktyka, długie podania kolą w oczka? Nie będę dyskutował bo mało mnie to obchodzi, ale twierdzenie że nie ma różnicy po przyjściu Kiko jest po prostu głupie i nieprawdziwe.
Na poważniejsze oceny przyjdzie czas, ale Ramirez odcisnął już piętno na drużynie.
Znów - za mała próbka żeby oceniać, ale pisząc że wyniki nie różnią od poprzedników lekko się ośmieszasz. 9 punktów w 4 meczach, a mogłoby być więcej gdyby nie brak skuteczności we Wrocławiu.
Nie widać różnicy? No, jak się śledzi wyniki w telegazecie i bramki w internecie... Ale nie, przecież więcej punktów zdobywamy.
W sumie, Ty kompletnie nie ogarniasz rzeczywistości więc o czym tu pisać? Nie będę Ci tłumaczył dlaczego twoje opowieści o stylu i tym jak powinniśmy dominować to majaki, jeżeli dotąd nie zrozumiałeś to jesteś po prostu zbyt głupi. Wybacz, ale po tylu latach powolnego upadku pod wodzą TeleFoniki, tańcu nad przepaścią z Meresińskim i wolnego wychodzenia z kłopotów ktoś w miarę rozgarnięty potrafiłby zrozumieć różnicę w położeniu Wisły TS-u oraz tej Kasperczaka. Kiedy my w ogóle dominowaliśmy przez dłuższy okres w lidze (nie piszę o pojedynczych meczach po których zaraz następował spadek jakości) po raz ostatni? Za Skorży?
Szanujmy się? W jakim sensie? Ponieważ są tabuny zagranicznych trenerów z nazwiskami na miejsce Ramireza? Pusty śmiech.
Czy może fakt że nie pojechaliśmy czwórką Piasta kompletnie dominując ich przez cały mecz jest nieszanowaniem się? Bo akurat bramka nie była fartowna, tylko świetnie rozegrana, a Wisła przeważała przez cały mecz.
Zejdź człowieku na Ziemię.
|
Podpisuję się pod każdym zdaniem, które napisałeś. Ewidentnie widać piętno, które Ramirez zdołał odcisnąć na drużynie. Olbrzymia poprawa organizacji gry, przede wszystkim w defensywie, konsekwencja w grze. Widać, że nasza gra nie jest efektem przypadku/szczęścia, bądź też jego braku, ale założeń taktycznych. Oczywiście jest dużo rzeczy do poprawy, jak chociażby konstrukcja akcji w ofensywie, ale wygląda na to, że idzie to w dobrą stronę.
Ja fanem zatrudnienia Ramireza nie byłem. I muszę przyznać, że póki co wygląda na to, że się pomyliłem.
LucjuszWielki:
Cytat:
|
Po zobaczeniu tego kwiatka dalej mi się nie chciało czytać gościa, który twierdzi, iż mamy większy problem w ofensywie niż defensywie...
|
Zaraz, zaraz. A jakie mamy problemy w defensywie? Bo ja jakoś nie zauważyłem.
Mecz z Koroną? Goście rozgrywali sobie piłkę pół kilometra od naszego pola karnego. Mogliby tak grać do usranej śmierci a i tak nic by z tego nie padło. Zero zagrożenia, zero składnych akcji.
Śląsk? Jedna przypadkowa akcja po której strzelili bramkę. Żadnych wypracowanych akcji, żadnej przewagi, żadnego nerwowego wybijania piłek z naszej strony.
Jagiellonia? Jedna bramka w doliczonym czasie gry. W dodatku po rzucie wolnym. Wcześniej pełna kontrola z naszej strony.
Piast? Dokładnie to samo co ze Śląskiem. Jedna akcja zakończona golem. Poza tym kompletnie nic, zero zagrożenia.
Podsumowując w czterech meczach straciliśmy trzy bramki. I to jest w zasadzie wszystko co mogliśmy stracić. Nie było żadnych mega interwencji Załuski, żadnych fartów, żadnych słupków czy poprzeczek ratujących nam dupę, żadnych kiksów napastników z 5 metrów w stylu Sikorskiego. Gdzie więc te problemy w defensywie?
A co do Videmonta. To czy był tu element szczęścia czy nie jest mało istotne. Ważne, że zakończyło się dla nas bramką. Natomiast w niczym nie zmienia to faktu, że póki co prezentuje się bardzo słabo. Ani dynamiki, ani szybkości, ani techniki, ani inklinacji do gry kombinacyjnej. Mam nadzieję, że to problemy aklimatyzacyjne i pokaże na co go stać.