|
Senior Member
Offline
|
|
O Mendziarze z Lechii.
Cytat:
Mandziarę bronią wyniki, ale jest też jego drugie oblicze. Bezwzględnego menedżera, o którym wielu byłych piłkarzy nie ma najlepszego zdania, którego często można było spotkać w salach sądowych (proces z Wisłą Kraków ciągnął się jedenaście lat) i mściwego, o czym przekonał się Grzegorz Mielcarski.
Bogusław Cupiał ufał młodemu agentowi i liczył, że sprowadzi inwestora z Niemiec, który odciąży go od wydatków na Wisłę, a w przyszłości być może przejmie klub. Zielone światło, by firma Mandziary obsługiwała na wyłączność klub przy transferach, to był ewenement. Ale właściciel Białej Gwiazdy liczył, że dobrze na tym wyjdzie i pojawi się wspomniany inwestor.
Pojawienie się w klubie Grzegorza Mielcarskiego, nowego dyrektora sportowego, zaogniło sytuację. – Zastałem pewne mechanizmy, które funkcjonowały od lat. Być może istniała jakaś umowa między Cupiałem i Mandziarą, że temu drugiemu należą się pieniądze z transferów. Nie we wszystkich rozmowach brałem udział. Były dziwne zapisy, które mi się nie podobały i dlatego kilku faktur nie zaakceptowałem. Nie mogłem zgodzić się na należności dla Mandziary za transfer Błaszczykowskiego z KS Częstochowa, skoro wiedziałem, że prowadziłem go z prezesem Januszem Basałajem. Dziwne wydało mi się też sprzedawanie Żurawskiego do Celticu Glasgow przez Kapkę i Mandziarę z pominięciem dyrektora sportowego. Z etycznego punktu widzenia to budziło wiele wątpliwości – opowiada Mielcarski.
Dziennikarz Gazety Wyborczej opisał scysję między Mielcarskim i Mandziarą. Ten drugi miał mu powiedzieć: „Ja cię i tak załatwię, że wylecisz z Wisły”.
|
|
|