|
W wywiadzie z Mioduskim widzę też analogię do sytuacji Wisły z lata 2011 r.
Poniesione ryzyko przy braku awansu do LM spowodowało ogromny kryzys i długi, bo gra w LE nie wystarcza.
Mioduski twierdzi, że tegoroczna gra w LM pozwoliła uspokoić sytuację, zbilansować budżet po wcześniejszym życiu ponad stan, ale jeśli za pół roku znowu nie będzie awansu, będzie konieczność zejścia z wielkich kosztów.
Mówimy o tej Legii, która w ostatnich latach miała kilkaset mln zł przychodu, kilka razy grała w fazie grupowej LE, sprzedała kilkunastu piłkarzy (w ostatnim okienku trzech po grze w LM), ma znaczny zarobek z biletów, z gadżetów, z lóż biznesowych, od sponsorów i mimo to balansuje na krawędzi, na ryzyku (80 mln zł z LM uratowało sytuację).
Mamy do czynienia z jednym wielkim przekrętem i to powoli już wychodzi.
Nadmuchany twór jakim jest obecna Legia to twór stricte polityczny, zabawka w ich ręku.
Stąd było takie wielkie ciśnienie na LM (o wiele większe niż w Wiśle za Cupiała), stąd bardzo wymęczona rywalizacja z amatorami z Dundalk była najważniejsza dla losów w Legii na przestrzeni ostatnich lat i kluczem do dalszej sztucznej potęgi w najbliższych latach, bo wiedziano w Warszawie, że przy braku awansu będą realne i to spore problemy.
Dlatego też zaangażowano mnóstwo osób do pomocy, plus szczęśliwe losowanie (czy tu aby nie było magicznych, gorących kulek?) - sześć starć w eLM z amatorami, a mimo to Legia zamiast pewnych awansów, drżała z każdym rywalem o awans - z każdym o wiele, wiele biedniejszym.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 27.02.2017 o godz. 11:55.
|