|
To ja powiem jeszcze inaczej w takim razie: lepiej Valencii w ogóle nie sprowadzać, tylko wertować niższe ligi europejskie w poszukiwaniu młodych talentów. Większa szansa na zrozumienie taktycznych niuansów, nauka gry w defensywie również pośród ofensywnych zawodników i wciąż mniejsze problemy z aklimatyzacją.
Ale z drugiej strony są takie perełki jak Marcelo. Tyle że ten jak do nas trafił, to miał się przynajmniej od kogo uczyć, zanim wreszcie zaczął grać w pierwszym składzie. No i Cleber to był profesjonalista, więc raz, że pomógł mu przełamać barierę językową; dwa - na pewno nie był człowiekiem, który ciągałby go co weekend po krakowskich klubach w poszukiwaniu dupeczek na noc.
|