wolfy napisał(a):

Sorry, ale po tym przestałem czytać. Ściągnij sobie z neta mecze za Kazia Moskala i puszczaj je sobie w kółko, jak masz niedobór "krakowskiej piłki".
Nie wiem na jakiej planecie przebywałeś przez ostatnie kilka lat, ale proponuję powrót na Ziemię i sprawdzenie co się od czasu Twojego wylotu zmieniło (zgaduję, że odleciałeś tak gdzieś po mistrzostwie Masskanta, w takim razie od razu Cię poinformuję - od tego czasu nie zdobyliśmy żadnego trofeum). A zdarzyło się wiele, niestety nic pozytywnego. Największym pozytywem ostatniego roku jest to ze jesteśmy jeszcze w Ekstraklasie.
|
Jak przestajesz czytać, to lepiej nie odpisuj, szkoda zachodu.
I ja nie wiem, czy ty w ogóle rozumiesz, co to jest krakowski futbol. Za Maaskanta to była toporna kopanina (najsłabszy mistrz), jak najdalsza od krakowskiego stylu. Zawodnicy byli toporni, Holendrzy byli toporni, więc i po krakowsku grać sie nie dało.
Jak ci się podoba toporne wygrywanie, to oglądaj Jagiellonie albo Niecieczę. Z twoimi standardami to ideał. Po co ściągasz Wisłę na ten poziom?
Martinus napisał(a):

|
Jak poszukujesz estetyki to przerzuć się na łyżwiarstwo figurowe. Jak jeszcze trafisz na jakąś niezłą laskę to będziesz miał jej pod dostatkiem. A piłka nożna nie polega na tym by być efektownym a efektywnym. Jeżeli nie możemy być jednocześnie efektowni i efektywni to mamy być efektywni.
|
Boże. Ty nawet nie rozumiesz ani futbolu, ani łyżwiarstwa figurowego. W ślizganiu sie na lodzie walory artystyczne to sprawa drugorzędna, najważniejsze sa skoki i kroki. Czyli sprawa techniki.
Już się nie dziwię, że tacy jak ty nie rozumieją futbolu, bo po prostu nie rozumieją sportu.
Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. Po co mecz oglądasz, a nie śledzisz wynik na internetach?
Jak estetyka w sporcie to zbyt wyrafinowana sprawa dla ciebie, to przerzuć się na jakies toporne sporty dla troglodytów jak rugby, czy jankeskie rugby. Albo na dziecinne sporty jak palant.
A tutaj nawet nie chodzi o estetykę, tylko przede wszystkim o dominację i prowadzenie gry! Czyli o to, kto jest w te klocki lepszy. Bramki mówią, kto wygrał mecz, a niekoniecznie kto był lepszy. Żałosny fuksiarz może wygrać szczesliwie mecz. A coś takiego nie przystoi wielkim klubom. Jedynie tym prowincjonalnym.
Co akurat nie odnosi się do tego meczu, bo nie było tak źle. Wisła była mimo wszysko lepsza.