|
Oby to była prawda. Powiedzmy sobie szczerze, że już testy tego ogóra były mocno kompromitujące, a co dopiero groźba podpisania z nim kontraktu. W sumie jak była beka ze studentem z Rumunii to od razu było wiadomo, że zaraz wróci do domu. Tutaj było/jest niebezpieczeństwo drugiego Burdenskiego.
Niestety także informacje o tym kim się rzekomo interesujemy wyglądają słabo. O ile początek okienka wyglądał obiecująco i mógł dawać nadzieję na jakiś element profesjonalizmu tak teraz pojawia się coraz więcej znaków zapytania. Oby się te wątpliwości jednak nie sprawdziły...
|