Na szczęście nie będzie mi raczej dane kiedykolwiek być w sytuacji rozgrywania opozycji

więc patrze na to wszystko jako szary wyborca i zagorzały antyfan PiS.
I jako zagorzały antyfan PiS taka zagrywka zrobiłaby na mnie pozytywne wrażenie, bo póki co widzę jedynie, że Jarek sprawdza jak daleko może się posunąć. Możliwe, że taka decyzja byłaby politycznym samobójstwem - za głupi jestem, żeby zrozumieć polityczne rozgrywki, natomiast nie szarżowałbym tak z liberum veto, chyba że faktycznie traktujemy głos opozycji za "jeden głos"
Petru przez ostatnie dni zrobił z siebie frajera i w tej chwili już nie tylko PiS nie traktuje go poważnie, ale również szeroko pojętą opozycją, a podejrzewam że i jego kompani z N. w niego zwątpili. Schetynę akurat rozumiem, bo mimo wszystko to PiS aktualnie rozdaje karty, pomimo tego że opozycji udało się rozpętać całkiem spore zamieszanie, na które chyba nawet nie wiedzieli że mają szansę. Gdyby się teraz wycofał, przekreśliłoby to już jakiekolwiek znaczenie głosu opozycji. Ta cała ustawa, w której PiS miałby się przyznać do błędu od początku było wiadome, że nie przejdzie. Natomiast naprawdę - dla mnie i pewnie dla wielu Polaków, zwykłych wyborców - w tym momencie wrócenie do tego 33 posiedzenia(pewnie i faktycznie nielegalne, ale tak samo czy ktoś ma 100% pewność, że głosowanie nad budżetem było w 100% legalne - i to nie sianie zamętu, tylko po prostu tego nie wiadomo)byłoby oznaką chęci porozumienia się. A tak jedni i drudzy żyją sobie w ulubionym klimacie konfliktu.