|
Im dłużej myślę o tej decyzji tym więcej sensu dla mnie nabiera. Kogo miał tak naprawdę Junco do wyboru w Polsce? Urbana, Rumaka, Motykę, Mandrysza, Ojrzyńskiego itp. (Skorży nie liczę, bo nas nie stać)? Czyli trenerów, których scenariusz pracy w klubie można dokładnie napisać jeszcze przed jej rozpoczęciem - efekt nowej miotły, 1-2 rundy dobrej gry, kryzys, trener traci kontrolę nad wynikami, zwolnienie. Sekwencja zdarzeń jaka powtarza się w 90% przypadków.
Do tego każdy z nich, poza Urbanem, jak dla mnie ma bardzo solidne braki warsztatowe, jest przesiąknięty PMS. Z Ojrzyńskim na czele, który pozuje na jakiegoś komandosa-zamordystę, a nie trenera.
Z Kiko może być to samo, wiadomo, ale przynajmniej Wisła próbuje, stara się podejść do tematu mniej schematycznie. Zatrudniając powyższych można z góry założyć jak skończy się ich przygoda w klubie. W przypadku Ramireza nie można wyrokować czy efektem będzie spektakularna wtopa czy solidny trener na kilka sezonów. Nie wiemy tego, ryzyko, które świadomie podjął Junco.
Dlatego trzeba było złamać ten układ polskich trenerów. Ktoś powie - to dlaczego nie jakiś młody, zdolny z niższej ligi w PL. Tyle, że po pierwsze niższe ligi w PL są na dużo niższym poziomie niż niższe ligi w ESP, a po drugie tracisz wtedy ważny argument za Kiko - znajomość tamtejszych rynków pod kątem piłkarzy.
Jedyną sensową alternatywą byłby dla mnie ktoś pokroju Nowaka w Lechii. Czyli PL trener, ale który edukację w zawodzie zdobył poza granicami kraju.
I też to o czym ktoś wspomniał - po co zatrudniać dyr. sportowego, który wymyśliłby dla Wisły np. Mandrysza? To równie dobrze ktoś z nas mógłby taką funkcję pełnić. Podoba mi się, że Junco nie chce być malowanym prezesem tylko stara sie wykorzystywać swoje kontakty, rozeznanie. Wykorzystajmy to właśnie. Przecież po to tu przyszedł żeby kreować politykę sportową.
Ostatnio edytowane przez nesta : 05.01.2017 o godz. 10:13.
|