|
Mam wrażenie, że za jednym zamachem strzelamy sobie w dwa kolana - raz sportowo, dwa marketingowo, bo jaki sponsor chciałby być wiązany z klubem zatrudniającym ludzi prezentujących poziom niemal amatorski. Nie będzie miało znaczenia czy faktycznie ten gość to amator czy nie - już na wstępie zostanie zaszufladkowany. Do tego jako tłumacz student z Erasmusa - kolejna pożywka dla czarnego PR. Pozostaje mieć głęboką nadzieję, że jeśli faktycznie gość zostanie trenerem to utrze wszystkim nosa - czego nam wszystkim życzę, powiedzmy szczerze przy nim Wesoły Tadek wygląda na tytana trenerki.
|