Tak na spokojnie, to oczywiście ciągle nie ma żadnych sensownych przesłanek do tego, żeby ocenić umiejętności trenerskie Sobolewskiego. Skaczecie od sasa do lasa, z jednej strony Pogoń i Ruch, z drugiej Lechia i Arka. Żaden z tych meczów nie będzie jednak miarodajny, bo i próbka statystyczna za mała, i składy (zwłaszcza obrona) różne, i okres przygotowawczy nieprzepracowany przez niego, i sytuacja "okołoklubowa" krańcowo odmienna (od odejścia Wdowczyka po... to coś z Ruchem).
Co do meczu z Ruchem, a zwłaszcza drugiej połowy, to wyglądało to tak, jakby:
- piłkarzom się nie chciało, bo koniec rundy, nie płacą, każdy chce odejść już w tym okienku i boi się o kontuzje;
- ktoś w przerwie delikatnie zasugerował im, że nowy przyjaciel jest w potrzebie punktowej i nie powinni tego meczu wygrać albo sami wyszli z tego założenia;
- byli już tak zajechani rundą, że nie mieli siły do biegania (podobnie zresztą jak w meczu z Cracovią);
- każde z powyższych po trosze.
Jeśli to prawda, to raczej trener wiele tutaj nie mógł zmienić
