|
Obiektywnie mecz na remis. Od początku wiedziałem że będzie to ciężki mecz, dlaczego? Ano bo w przeszłości nawet gdy mieliśmy mocniejszy zespół i walczyliśmy o mistrzostwo to derby prawie zawsze oprócz paru wyjątków gdzie ich powieźliśmy były trudnymi meczami. Tym razem spodziewałem się podobnie bardzo trudnego meczu ale wygranego jedną dwoma golami. Tak by zapewne było gdyby Wisła zagrała w taki sposób do jakiego nas przyzwyczaili w ostatnim czasie czyli agresywnie, bez kompleksów a mieliśmy niestety słaby mecz w naszym wykonaniu, może i walka była, tylko ta walka była tylko wtedy gdy przy piłce były parchy, gdy nasi mieli piłke to brakowało agresywności i animuszu, grali zbyt zachowawczo i niemrawo, tak jakby się obawiali że się odkryją i dostaną wyrównującą bramkę. Tak czy inaczej ją dostali więc było to na nic. Brakowało postawienia kropki nad i, czyli strzelenia drugiej bramki, przy wyniku 2:0 pasiaste by się już nie podniosły ale za mało okazji stworzyliśmy żeby tą drugą bramke wpakować. Więc mecz na remis bo parchy też stworzyli pare dogodnych okazji. Przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać, ale też przy odrobinie pecha mogliśmy jak najbardziej przegrać ten mecz.
W pewnym sensie kamień z serca mi spadł po końcowym gwizdku, bo nie był to dobry dzień dla naszych piłkarzy.
|