Swego czasu modne było "jechanie" po Michale Czekaju. Ja Go kojarzę jako skromnego i sympatycznego chłopaka. Zamieniłem z nim kiedyś kilka słów, jak był na sektorze rodzinnym. Dodatkowo, często można było Go zobaczyć na meczach futsalu jak żadną inną "gwiazdę" z ówczesnego składu. Szkoda, że to wszystko tak się potoczyło. Po bardzo udanym debiucie z Koroną, został okrzyknięty objawieniem. Wtedy już pisałem - spokojnie, jeszcze musi sporo się uczyć. I nie to, żebym się teraz mądrzył i przechwalał

...Tak było...No i potem te czerwone kartki, gdzie mieszali Go z błotem kibice, którzy wcześniej chwalili pod niebiosa...Przykre...Szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Może gdyby był wprowadzany do składu bardziej płynnie, stopniowo...