funkykoval napisał(a):

|
Drużynę buduje się od obrony
|
Dokładnie. I my tę obronę, paradoksalnie, mamy całkiem dobrą na tle reszty ligowej stawki.
A że nie mogliśmy jej wystawić w tym meczu? To nie wina Sobolewskiego, Kmiecika ani nawet Wdowczyka.
Posypało się i tyle. Jak nie ma obrony, to wiadomo, że bramki się straci, zwłaszcza jak na bramce wirtuoza też nie ma. Wtedy można liczyć jedynie na to, że z przodu wpadnie więcej. Ale jak się nie ma też ofensywy, a jedynie zagęszczony środek trzech defensywnych pomocników i jednego napastnika na swojej pozycji, to czego mieliśmy się spodziewać?
Ludzie tutaj spodziewali się cudu, ale nawet złożona z dobrych graczy drużyna potrzebuje czegoś takiego, jak zgranie. Legia nie dostała 6 od Dortmundu dlatego, że wystawiła fatalnych graczy. Dostała tyle (a mogła wielokrotnie więcej niż my od Pogoni) ponieważ właśnie wystawiła kompletnie niezgrany skład. Potrzebowali ponad miesiąca, żeby przestały boleć oczy patrząc na nich nawet na tle krajowej konkurencji. Potrzebowali się zgrać. No więc ta Legia, która już wtedy łapała zgranie też w Szczecinie dostała aż trzy bramki. Nigdzie nie jest powiedziane, że nawet wystawienie zgranej obrony Jovic - Głowa - Guzmics - Sadlok pozwoliłoby nam wygrać mecz. Ważne jednak, że podstawowa linia obrony jest zgrana, a to był tylko incydent i wystawiać linii Bartosz - Uryga - Głowa - Mójta w kolejnych meczach wcale nie musimy.
Ten mecz należy postrzegać tylko i wyłącznie w charakterze pecha na etapie tego, kogo w ogóle można było wystawić. Najgłupsze co możemy zrobić, to pastwić się teraz nad poszczególnymi zawodnikami czy duetem trenerskim. Zdołujmy ich jeszcze bardziej po meczu, w którym mieli minimalne szanse żeby coś ugrać, Na pewno przyniesie to doskonałe efekty motywacyjne na przyszłość.
Plusy z meczu są takie:
- Brożek - wbrew pozorom widać, ze łapie formę, momentami naprawdę kilka genialnych (oczywiście na tle ekstraklasy) zagrań; trochę jak dawny Lewandowski w kadrze (toutes proportions gardees), absorbował, rozgrywał i tylko najważniejsze, czyli skuteczność do kitu;
- Bartosz, Drzazga, Uryga, Brlek - kolejny mecz na poziomie ekstraklasy;
- Sobolewski - debiut ma za sobą;
- i właściwie tyle...
Ale zawsze to lepiej szukać plusów.