|
Junior Member
Offline
|
#1062

13.11.2016, 11:46
|
Prezydentowa napisał(a): 
|
Możesz przekleić treść? Większośc z nas raczej nie ma wykupionego dostępu do tego szmatławca.
|
Cytat:
Trener Dariusz Wdowczyk zrezygnował z pracy w Wiśle Kraków. Pretekstem były zaległości finansowe, bo konflikt z zarządem klubu trwał od ponad dwóch miesięcy.
Trener powołał się na przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej: zerwał umowę z powodu zaległości w wypłatach. Z naszych informacji wynika, że klub nie płacił mu od ponad czterech miesięcy.
Wdowczyk do klubu trafił w marcu, choć był człowiekiem kojarzonym z nielubianą przez kibiców Legią Warszawa, kiedyś skazanym z związku z aferą korupcyjną w polskiej piłce. Szybko udało mu się jednak zdobyć sympatię fanów. Na konferencjach przed meczami cytował klubowy hymn czy Henryka Reymana, legendę klubu, a kibice po zwycięstwach kilka razy skandowali jego nazwisko.
Szybko wyciągnął zespół z dolnych rejonów tabeli i skończył sezon na dziewiątym miejscu. W nowych rozgrywkach Wisła przegrała siedem meczów z rzędu, ale udało się zażegnać kryzys i w kolejnych siedmiu spotkaniach zdobyć 13 punktów. Przetrwał zawirowania właścicielskie, a kiedy piłkarską spółkę przejęło Towarzystwo Sportowe, w którym najwięcej do powiedzenia mają członkowie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków, chwalił nowy zarząd. - Tym ludziom zależy, by Wisła była mocna - mówił.
Relacje zaczęły się psuć
Sielanka nie trwała długo. Zalążków decyzji Wdowczyka trzeba szukać we wrześniu. W klubie, którym rządzą kibice, człowiek związany z Legią mocno kłuł w oczy. Bez konsultacji ze szkoleniowcem zwolnili jego asystentów Marcina Broniszewskiego i Pawła Primela. To był policzek dla szkoleniowca. Wdowczyk chciał zrezygnować, pożegnał się nawet z częścią piłkarzy, ale ostatecznie pozostał na stanowisku. Nie podał się do dymisji, a klub nie chciał go zwolnić, bo nie miał pieniędzy (trener zarabiał ok. 30 tys. zł miesięcznie), by wypłacić odprawę należną za zerwanie kontraktu.
Sprawę trenera prowadzi adwokat Agata Wantuch, która w środowisku piłkarskim nosi przydomek „Doberman”. Zwykle bowiem nie przegrywa i wyciska należności z klubu do ostatniego grosza. Wisła przekona się o tym 22 i 24 listopada
Po tym zamieszaniu Robert Szymański, wiceprezes klubu, odbył z trenerem wychowawczą rozmowę i często gościł na przedmeczowych konferencjach, by przysłuchiwać się wypowiedziom Wdowczyka. - Także podczas treningów były wizyty różnych ludzi, którzy delikatnie mówiąc, wypominali trenerowi, że jest z Legii. Padały też groźby - mówi osoba związana z Wisłą.
Relacje trenera z zarządem nieodwracalnie się popsuły, gdy złożył w PZPN wezwanie do wypłaty zaległych pensji. Szkoleniowiec i zarząd zaczęli porozumiewać się wyłącznie za pomocą pism.
- Od tamtej pory w kontaktach z panem Szymańskim czy panią Marzeną Sarapatą [prezes klubu] byłem traktowany jak intruz. A na pewne rzeczy sobie nie pozwolę. Decyzji o odejściu nie podjąłem wczoraj. Z tym zarządem nie jestem w stanie współpracować - mówi Wdowczyk.
Dodaje, że gdyby o rozwiązaniu umowy miały decydować tylko pieniądze, mógłby odejść już we wrześniu.
Wdowczyk nie był jedyną osobą z drużyny, która zwróciła się o pomoc do PZPN. Podobne kroki powzięli czterej piłkarze - Boban Jovic, Richard Guzmics, Zdenek Ondraszek i Maciej Sadlok. Do klubu przyszła jednak transza z Canal+, można było zapłacić piłkarzom i niebezpieczeństwo zostało chwilowo zażegnane. Jeśli jednak do 10 grudnia klub nie znajdzie pieniędzy na działalność, zaległości znów urosną do ponad dwóch miesięcy, a to pozwala złożyć wniosek o rozwiązanie kontraktu (klub ma 14 dni na reakcję). Wdowczyk zaległych pieniądze nie dostał.
Wojenka na oświadczenia
Przy Reymonta nie zgadzają się z argumentacją trenera. W oświadczeniu Wisły czytamy, że zaległości, na które się powołuje, nie są zgodne ze stanem faktycznym. Klub zapowiada też podjęcie „działań formalnoprawnych” przeciwko Wdowczykowi. Powód: nie realizuje obowiązków zawartych w kontrakcie.
Na komunikat klubu Wdowczyk odpowiedział oświadczeniem. A w nim pisze m.in. o niestandardowych metodach motywacyjnych przy Reymonta: „Nie mogę akceptować argumentów, że zawodników i trenerów trzeba namawiać do wykonywania swoich obowiązków pod groźbą kar dyscyplinarnych”.
- Kazali Wdowczykowi, by jeździł i organizował pieniądze dla klubu. Co oczywiste, nie chciał się na to zgodzić. To nie jego rola - podkreśla nasz informator.
Sprawę trenera prowadzi adwokat Agata Wantuch, która w środowisku piłkarskim nosi przydomek „Doberman”. Zwykle bowiem nie przegrywa i wyciska należności z klubu do ostatniego grosza. Wisła przekona się o tym 22 i 24 listopada, kiedy w Piłkarskim Sądzie Polubownym będzie broniła racji Broniszewskiego, Primela i Michała Adamczewskiego (były trener koordynator w krakowskim klubie), którzy zwrócili się do PZPN o zaległe pieniądze.
|
10 znaków...
|
|