|
Też tak uważam jak Konrad, i nie raz dawałem temu wyraz tutaj, a jeśli miałbym się pokusić o jakieś wyjaśnienie tego fenomenu, to z jednej strony ten typ ma w sobie jakiś rodzaj uroku i wpasowuje się w jakiś stereotyp opanowanego trenera w dobrym garniturze i z gładką gadką na każdą okazję, na który ja jestem ma szczęście odporny, i, co mam wrażenie ważniejsze u części kibiców wytworzył się jakiś syndrom sztokholmski: bo na początku jak ta wieść gruchnęła, że będzie trenerem legionista i co ważniejsze sprzedawczyk to wszyscy rytualnie pluli i się oburzali, a po krótkiej serii ewidentnych i niezaprzeczalnych sukcesów, jakim był koniec poprzedniego sezonu wszystko mu wybaczyli i zaczęli się z nim w jakiś pojebany sposób identyfikować, będąc coraz bardziej ślepymi, że fakty się trochę zaczynają rozjeżdżać z tą wizją genialnego trenera. I o ile wcześniej zawsze winny porażek był trener, to teraz wszyscy: kopacze, Cupiał, Mereś, całe to zamieszanie, nowy zarząd, krzywe boisko tylko nie Wdowczyk. Maski spadły, krzyżyk mu na drogę, Radek, trzymam kciuki jak cholera.
|