cudlaty napisał(a):

|
Wiele osób uważa (w tym i ja) że wdowiec nie był złym trenerem, że maił niezły warsztat, że potrafił wyciągać wnioski ze swoich błędów... może nie był geniuszem ale chyba najlepszym trenerem od czasów Maskanta. .
|
Te osoby i ich myślenie mnie zastanawia.
Moskal rok temu, po 17 meczach miał 24 punkty (średnia 1,41) . Odchodził w atmosferze trenera nieudacznika, pana "remis", żartów, docinek nie było końca. Wszyscy mówili, że może gra jakoś wygląda, ale "nie ma wyników, więc sorry".
Obecnie Wdowczyk po 15 meczach ma 18 punktów (średnia 1,2), autor najgorszej passy w historii i odchodzi jako nie zły trener z nie złym warsztatem.
Dlaczego? Gdzie tu sens?
Zasłanianie serii porażek meresińskim też jest nie do końca poważne. Jeżeli zawodnicy obawiali się o przyszłość klubu, tym bardziej trener powinien ich zmobylizować do dobrej gry, aby mogli wypromować się do lepszych drużyn. Ileż raz w historii, jakiś polski klub nie płacił w ogóle zawodnikom na wiosne, a Ci walczyli z całych sił aby klub utrzymać i po sezonie odejść za free do drużyny wypłacalnej...
Chyba to trener odpowiada za przygotowanie mentalne drużyny?
Jak dla mnie tu jest podwójna wina Dariusza W. - bo dorzuciłbym jeszcze jego debilną taktykę 3-5-2. Taki Głowa niemal całe życie grał w systemie z czterema obrońcami z tyłu, ale DW wiedział lepiej. Po serii porażek wycofał się z pomysłu, udzielając wywiadu:
Cytat:
|
Ćwiczymy więc znowu najbardziej elementarne rzeczy, jak przesuwanie się zawodników na boisku, kto kiedy powinien doskakiwać do rywala. Myślałem, że ten etap już przerobiliśmy i możemy zagłębić się w bardziej zaawansowane tajniki taktyki, ale się myliłem – przyznał Wdowczyk.
|
Jednym słowem, wymyśliłem coś genialnego, ale moi piłkarze jeszcze do tego nie dorośli... Na pewno to zmobilizowało chłopaków do lepszej gry...
=================================
Co do prawdomówności Wdowca - pamiętajcie o jednym: ten gościu jednego dnia organizował zbiórki na sędziów i obserwatorów, a następnego wiedząc, że mecz jest ustawiony, kłamał w żywe oczy udzielając wywiadów dziennikarzom typu "mieliśmy szczęście, ze trafił nam się karny w końcówce". I tak przez cały sezon.
Rok, regularnych kłamstw wobec dziennikarzy i kibiców.
Dziś ten Warszawiak, mówi w wywiadzie, że zarząd jest nie ok (nawet nie stwierdza czemu, poza zwolnieniem asystentów) i już wielu z was to kupuje jak małe dzieci.
Sam zresztą mówi, że "decyzje podjął już dawno". Poinformował o tym zarząd, gdy ten udzielił mu poparcia?
Co do zaległości finansowych, wcale nie zdziwił bym się, gdyby Wisła się z nim dogadała "na gębę", że np. zaległe premie dostanie z opóźnieniem czteromiesięcznym. On z uśmiechem powiedział, że "spoko, ok" a za plecami Wisły zaczął sobie szukać klubu mając świadomość, że w dowolnym momencie z Wisły może wyskoczyć.
Tak jak mówię, nie widzę powodu aby Dariuszowi W wierzyć w cokolwiek.