Dokładnie, jak swojego czasu wypożyczano Brożków czy Małęgo.
U nas Drzazga sie marnuje. Mimo, ze uczyc sie ma od kogo, to jednak wyglada ak by utknął w miejscu. I to chyba nie jest problem braku szans, bo byly mecze gdzie mogl zagrac, lecz trener z niego po prostu rezygnuje.
Ja osobiście nic specjalnego w nim nie widzę . Jednak są tacy, którzy oprócz młodego wieku chyba,znaja chłopaka oraz widzieli jego wyszkolenie techniczne, bo z zapałem wciskaja go do druzyny. Wiec szkoda zeby sie marnował na ławie.
Jak dla mnie to wszystkie te pilkarzyny co dla nich ludzie domagaja sie szans, sa po prostu słąbi. Widac ze na treningach niczego nie prezentuja wybitnego, nie potrafia deptac po pietach dinozaurom i emerytom...to trener po prostu ich nie wystawia dla dobra druzyny. Ktos kto by sie wyroznial, nawiazywal walke ze starymi dostawał by 30-20 minutowe jako wartościowy zmiennik.
Te Czekaje, Drzazgi, Zemła, Zajace, Kuciaki, Kujawy itp(Urygi bym nie skreslal ale tylko dzieki U21) wszystko raczej bez pespektyw na silne jutro. Beda tak pol kariry platac sie po beniaminkach i outsiderch ligowych. Ja pamietam wystep MAłego w Zabrzu...i ci wszyscy to nawet do piet tamtym umiejetnoscia nie dorastaja.
Zdecydowanie powinnismy postawic na Bartosza. Mimo pewnych brakow technicznych widac, że chłopak podczas grania myśli albo po prostu realizuje założenia. Tego sie nie da tak po prostu wyszkolic, to trzeba miec i umiec a reszta o wiele latwiej przyjdzie sama. Nawet taki głupi aut daleko wykonany moze byc wielkim zagrozeniem, gdyz nie obowiazuje zasada spalonego i widac ze Bartosz pcha sie do tego. I dobrze to tez wazny element gry.
Ale reszta wyzej wymienionych na boisku odcina sobie głowy. Biegaja za pilka caly czas jak pojeby, lub uciekaja-huj wie zreszta ...i maja 2 kontakty. Jak w 4 ognie. Kiksuja, slizgaja się, spozniaja oraz graja glownie na alibi by unikac strat. Widac ze malo w tym planu realizacji założen a wiecej zachowawczej gry. Ciezko z takim grac, gdy sie jest z przodu i czeka na rozegranie piłki. Takie pospolite topory na boisku i napięte jak baranie jaja. To cięzko wytrenowac niestety, kratywnosci czy przewidywalnosci akcji, wpierdalaniem trawy sie nie nadrobi.
Tak wlasnie jest jak się ciągnie za uszy dzieciaki w szkółkach. Co z tego ze go trenujesz jak on niby na bieżąco potrafi...jednak za kilka lat tego nie wykorzysta, zapomni o istnieniu takich rzeczy, pewnych podstaw. Trzeba jeszcze miec talent i wtedy wszystko o wiele łatwiej sie wchłania. Przy braku wariantow, nogi same cos wymysla...a ci obecnie? to najwyzej kazior w trybuny lub poscig z kosa w nogi przeciwnika...a i jeszcze jest bramkarz, ktorego sami wkladaja na mine podajac mu i zatrzymujac sie zamist begnac do naroznika, tym samym zwiekszaja kilkukrotnie zagrozenie nabicia pilka zawodnika atakujacego. A mozna przeciez delikatnie w czyste pole 90 stopni rozegrac od bramkarza... Albo przyklei sie taki jak plaster do jednego i gra własny mecz z cieniem

a w srodku autostrada jak krajowa A1.