Od 6 meczów ligowych na przemian nachodzą po sobie wygrana i remis.
Gdyby (zaznaczam wyraźnie, żeby nie było, że odwalam teraz jakieś proroctwa) to się utrzymało do końca roku, to wychodzi tak:
15. kolejka: Wisła - Górnik Ł. - wygrana
16. kolejka: Pogoń - Wisła - remis
17. kolejka: Wisła - Arka - wygrana
18. kolejka: Wisła - Lechia - remis
19. kolejka: Wisła - cracovia - wygrana!
20. kolejka: Ruch - Wisła - 'układowy' remis
Do końca roku byłoby 27 punktów, co rok temu po 20 meczach dawało 7-8 miejsce w tabeli. Patrząc na obecna sytuację Wisły, źle nie jest. Remisy z Pogonią i Ruchem na wyjeździe oraz z Lechią u siebie (jakby nie patrzeć, obecny lider) nie byłyby niczym złym. Do tego w niedzielę jest duża szansa by przeskoczyć starozakonnych w tabeli (my z Łęczną u siebie, oni z Legią na wyjeździe) - nie pozostaje nic, tylko to wykorzystać.