|
Oczywiście, że da się zrobić. Chodzi o to, czy takim działaniem nie wyrządzi się więcej szkód niż korzyści.
Generalnie rzecz ujmując - tego typu decyzji nie podejmuje się na tym szczeblu hierarchii ani przy użyciu tych metod komunikacji. To znaczy - kwestie reklamy na banerach itp. - być może udało by się załatwić i kogoś zainteresować. Sprawy sponsoringu absolutnie nie.
Oczywiście, jeśli ktoś ma znajomości pośród osób z przytoczonej listy najbogatszych, to i owszem, może w czasie small talk napomknąć o tym, że Wisła szuka sponsora, to fajny sposób promocji i takie tam. To by miało sens. Ale pisanie do szeregowych pracowników (bo tam takie spamy mailingowo-twitterowe trafią), którzy jedyne co mogą, to wrzucić posta na fanpejdżu albo odpisać maila spławiającego (ubranego w ładne marketingowo słowa oczywiście), może co najwyżej ośmieszyć. Niestety, akurat w tej branży zwraca się uwagę na profesjonalizm.
|