No niestety, czy grali przeciwko Hasiemu czy nie, trzeba uczciwie powiedzieć, że on sam swoimi decyzjami pomagał raczej przeciwnikom niż swoim piłkarzom. Nawet jeśli piłkarze chcieli się pozbyć trenera, to nie wierzę w to, że chcieli to zrobić jednocześnie się kompromitując jak z Borussią.
Ten jeden argument nam odpadł. Kto by nie przyszedł, nawet jakby to miał być ichni Broniszewski albo Pawłowski, raczej nie popełni taktycznego samobójstwa na dzień dobry.
Zobaczymy co zrobi z zaciągiem belgijskim, bo to może być kluczowe nie tylko w najbliższym meczu, ale dla gry Legii w ogóle...
Wdowczyk ma o tyle łatwiej, że i tak nie ma wielkiego pola manewru
