Dariook napisał(a):

Dla mnie, ktos kto nie jest z klubem na dobre i na złe, nie jest kibicem Wisły Krakow.
Moze to zabrzmi boleśnie, jednak zrezygnowanie z wlasnego klubu, gdy ten potrzebuje pomocy i wsparcia to pospolite s....ysynstwo. Taka postawa kłuci się z esencja kibica i zasługuje na ostre potępienie.
Klub Pilkarski umierajac, pozbawiony jest reakcj ludzi nie zwiazych z nim emocjonalnie. Zawsze ostatnia deska ratunku sa wierni kibice. Dlatego bycie z klubem na dobre i na złe, jest tak bardzo wazne.
Trzeba rozróżnić istote klubu od samych ludzi kierujacych tym klubem. Naszym ukochanym klubem jest Wisla Krakow ! A obecni dzialacze i pilkarze tylko ten klub tworza, podobnie zreszta jak i my kibice.
Niezrozumiale wiec jest odwracanie sie od klubu, ktory jest w tym gownie z winny dzialaczy i slabej gry pilkarzy.
Wisła to My!
|
Popieram. Nadeszły czasy, gdy przychodzimy na Wisłę dawać a nie brać. Zamiast brać dowartościowanie, pozytywne emocje, radość ze zwycięstwa, przyszedł czas na dawanie. Czyli bycie z klubem, chodzenie na mecze miimo, że nie daje to takiej przyjemności - wręcz przeciwnie, płakać się chce. Najłatwiej jest uciec, żeby nie bolało. Ale chyba nie na tym wierność wszelaka polega.