ABGwislakABG napisał(a):

Nie widzę w zasadzie żadnego związku między drogą Legii, a drogą naszą. Sorry, ale u nas wyjebano wiele hajsu na kontrakty dla kopaczy, którzy byli naprawdę przeciętni, dobrzy na polskie warunki (dalo to MP, ale pamiętajmy, że wszyscy pozostali ciułali punkty równie ślimaczo jak teraz. Mieliśmy relatywnie szeroką kadrę, w odróżnieniu od reszty na tyle szeroką i mimo wszystko na tyle jakościową, że do MP wystarczyło 50+ pkt...
Jak się jednak okazało jakość tamtych graczy szałowa nie była, a zrobiły się gigantyczne kominy, jedynym na którym coś zarobiliśmy był chyba Melikson. Pozostali z Genkowem na czele wydoili nas do reszty.
To był szybki skok na kasę z LM, miało się udać za wszelką cenę, tylko ....a nikt nie miał planu B - co się stanie gdy nie wejdziemy do LM. Za to dziś płacimy bardzo srogo.
Pisząc o stratach nie mam na myśli różnic finansowych między LE a LM, bo te są gigantyczne, a różnic punktowych w momentach kiedy rezygnowaliśmy z Maaskanta, a później z Moskala. - po 13 kolejce gdy wyjebano Maaskanta traciliśmy do liderującego Śląska 7 pkt, a do Legii która była druga - 5. Trzecia w tabeli Polonia Warszawa (sic!) miała o jedno oczko wiecej od nas... Czy to był powód do dramatyzowania? Wiem, że finansowo już byliśmy bardzo w dupie, ale nerwowymi ruchami sobie nie pomogliśmy.
Sześć kolejek później gdy odchodził Moskal straty do dogonienia miejsca pucharowego nadal nie były gigantyczne bo wynosiły 6 pkt... Na 11 meczów do końca sezonu... Cupiał zafundował nam nie dość, że nie przemyslane "wzmocnienia" personalne skutkujące ogromnymi wydatkami, to do tego przez swoje nerwowe ruchy na ławce trenerskiej dorżnął zespół zmianami trenerów. Ani Kazek, ani Probierz nie gwarantowali niczego więcej niż Maaskant w owym czasie.