Ok, czyli reasumując Wasze argumenty są następujące:
- że jak już go ktoś zatrudnił, to należałoby mu dać szansę przerżnąć całą rundę do końca
- że te porażki to głównie wina złego świata, który się sprzysiągł, żeby Wdowczykowi nie pozwolić ujawnić jego trenerskiego kunsztu, a także bliżej nieokreślonego pecha
- że w niego wciąż wierzycie
- a jak jeszcze w najbliższym czasie przyjdzie Szymkowiak lub Melikson to ho, ho, zadziwimy świat
.. czyli tak jak się spodziewałem.
Dziękuję za te głosy rozsądku, oczywiście mnie przekonaliście, jednak przyznam, że drobna cząstka mnie pozostaje lekko zdystansowana.
