MaLk napisał(a):

Z TS jest tak, że:
- koń jaki jest, każdy widzi - powszechnie znany podmiot, znana sytuacja finansowa, znane możliwości organizacyjne,
|
No własnie nie - koń jest taki jakiego chce się widzieć i doskonałym przykładem jest tutaj Meresiński.
Dowcip o buldogu startującym w wyścigu hartów znasz?
MaLk napisał(a):

|
W której mam swoje zdanie, krańcowo odmienne od kierunku Bońkowego. Wolę kluby sportowe organizowane przez pasjonatów wkładających własny wysiłek od klubów szejków, w których wszystko się kupuje za grubą forsę.
|
Też powołam się na przypadek Meresińskiego i Citki - 'pasjonaci' to doskonałe określenie do nich pasujące. Ich wysiłek był tak wielki że nie potrafili zorganizować konferencji gdyż toneli w dokumentach. Meresiński nie tylko serce zostawił ale i d.ę nadstawiał podrabiając gwarancje bankowe.
Co więcej jestem pewny że swoje zmienisz zdanie jak (tfu tfu nie daj boże) S.A. pociągnie TS na dno.
MaLk napisał(a):

|
W przypadku klubów stowarzyszeniowych, "kontynuacja ich działalności" musi być układana zupełnie inaczej i nie jest uzależniona od tylko jednego czynnika.
|
Nie wiem czy jest sens robić prawo dla 'wybranych'. IMO Wystarczą kary z odpowiedzialnościa finansową zarządów włącznie za wycofanie się z rozgrywek w trakcie sezonu czy walkower. I gwarancje bankowe na na ten cel. I skończy się porywanie z motyką na słońce czy też folklor w postaci właściciela pt. 'spółka z o.o. z kapitalem 5 tysięcy'.
MaLk napisał(a):

|
Czy TS sobie poradzi - nie wiem.
|
Do dywagacji trzeba założyć pewną wartość początkową. Weddług mnie dyskusja zaczyna się od poziomu 'nie poradzi sobie' a dalsza dyskusja sprowadza sie do analizy możliwości i pierwszego akapitu - koń w zasadzie jest taki jaki każdy chce widzieć, lub jak wolisz - taki jak jest w rzeczywistosci.