|
Żaden Latal, żaden Podoliński, żaden Mandrysz...
wszyscy ci goście, cała ekipa kręcąca się w kółko przez naszą karuzelę trenerską, to są średnio te same umiejętności, podobne efekty, style, z minimalnym odchyleniem wte lub wewte. Mieliśmy już połowę tej czeredy i każdy (oprócz Tadka P.) nas na chwilę podciągnął, a potem szorował dupą po dnie. Czy nikt tego nie widzi? Probierz, Moskal, Skorża, Wdowczyk, Pawłowski, Smuda. Wszystko to samo, a o obliczu Wisły decydowali ZAWSZE piłkarze.
Ciągłymi rotacjami, dymisjami i i obwinianiem trenerów za sytuację w Wiśle doprowadzono nasze gwiazdki (lokalne) do całkowitego spłycenia ich odpowiedzialności, zrobienia z nich stada bezmyślnych owiec, które nie potrafią zagrać dobrze w piłkę, dopóki nie natchnie ich cudowny Pep albo Jose.
Piłkarze: Chujowo gramy? Pewnie źle nas przygotował do sezonu.
Piłkarze:Chujowo gramy? Pewnie zła taktyka.
Piłkarze:Chujowo gramy? Pewnie źle nas zmotywował.
Piłkarze:Chujowo gramy? Pewnie otrzebujemy wzmocnień.
Piłkarze:Chujowo gramy? No skoro trener sobie nie radzi, trzeba go zmienić.
Wdowczyk próbuje to przekazać w wywiadzie, odbijając piłeczkę na pytanie o zmianę systemu.
Otóż to jest prawda - systemy nie grają, grają piłkarze. Kwestia przesuwania, zaangażowania, ruchu bez piłki - to jest kwestia chęci.
Mam wrażenie, że Dariusz W. to naprawdę bystry gość, który to wszystko widzi, co szczególnie widać w dzisiejszym wywiadzie z Trelą.
PS.
Ale jednego mu nie wybaczę.
Wystawiania Urygi.
Wdowiec mi tak zaimponował w tej chwili, jak po przyjściu wyrzucił Alana i wstawił ofensywny, grający środek - Popo, Mąka, Wolski... a tu takie rozczarowanie.
Ostatnio edytowane przez gdsmk : 02.09.2016 o godz. 09:01.
|