nesta napisał(a):

|
To przecież nie musi być teraz zawodnik, który znacząco zwiększy jakość, niech będzie nawet podobny poziomem do obecnie grających - to już nie będzie źle. Chodzi jednak o dopływ świeżej krwi, o bodziec psychologiczny dla istniejącej grupy, o rozruszanie tego skostniałego układu personalnego na boisku i poza nim, o zwiększenie liczby rozwiązań przy ustalaniu składu. Wreszcie o ludzi, którzy będą mieli inklinacje do gry na pozycjach jakich Wisła potrzebuje. Akurat może uda się ich odbudować i rozwinąć. Więc niech to nawet będzie ofensywny środkowy na dorobku, którego można tworzyć. Bo obecnie choćby Wdowczyk stanął na głowie to nie zrobi piłkarza stricte ofensywnego z Urygi, Mączyńskiego czy Popovica.
|
Pan Spięty zamiast pytać naszą Panią Prezes o śmierć jej brata sprzed lat powinien zadać pytania właśnie w tym kierunku. Drużyna bez wzmocnień lub choćby "odświeżenia" składu na jesień zdobędzie z 12 pkt i w zimie nie będzie nawet co ratować.
I szczerze to aż żal patrzeć, że kluby równie biedne jak my czyli Korona, Ruch czy beniaminkowie dokonują rozsądnych transferów. Quo Vadis Wisło?