|
Ja się nie mogę nadziwić dość powszechnemu w Krakówku narzekaniu na to że w TS są kibice.
Nie mogę zapomnieć gdy samorząd województwa miał zarezerwowane dla nas z UE miliony na nową 4,5 tysięczną halę dla TS na Reymonta, ale pasiasta Rada Miasta zablokowała dotację na projekt i kasa przepadła. Takich mieliśmy dobrodziejów w radzie. Gdyby kibice nie weszli do TS to teraz nawet nie miałby kto odkupywać SA od Meresińskiego. ""Seniorzy" nie dawali już rady. Przez lata rzesze kibiców cieszyły się z sukcesów p iłkarzy ale była to bierna radość, nie było potrzeby organizowania się wokół klubu bo wszystko organizował i załatwiał Cupiał swoimi pieniędzmi a nasze troski to dyskusje kto przyjdzie, kto odejdzie, kogo wylosujemy. Dlatego w szeroko pojętym wiślackim środowisku (zwłaszcza wśród kibiców piłki) rzadko spotykana jest potrzeba pracy u podstaw, tylko są oczekiwania na jednego wielkiego inwestora który wszystko poustawia i kupi pół reprezentacji. Dzięki temu że kibice są już w TS od paru lat, dziś jest grupa ludzi którzy mają już jakieś pojecie o zarządzaniu w sporcie (i nie mam na myśli "zarządzania" w postaci dojenia Cupiała przez przydupasów)
Czyżby dziennikarski Krakówek już zapomniał kto wyciągał sąsiadkę z objęć śmierci i kto sprowadził Filipiaka?
Rocznica Basztowej świętowana jest tam niczym Dzień Niepodległości, punkt zwrotny w historii klubu, no ale współcześni fascynaci drużyny Pasów mieli pewnie wtedy inne zainteresowania. Dla tych co nie wiedzą, hasło Basztowa oznacza skrzykniętą zimą 2001 roku manifestację kilkuset kiboli Cracovii (tak, kiboli bo tylko ich interesowały wtedy losy klubu) skrzykniętą obronie III-ligowego klubu zagrożonego likwidacją która przerodziła się w wielką zadymę z policją. Po manifestacji zawiązała się grupa kilkudziesięciu kibiców, wpłacających co miesiąc własne pieniądze, załatwiających sponsorów, nawet barterowych. Rok później ściągnęli Comarch.
Kto wie, może u nas nie obejdzie się bez spadku na drugi poziom ale i tak wyjściowo jest to lepsza sytuacja niż budowa wszystkiego od zera w IV lidze czy jak u sąsiadki awans klubu z III ligi.
Mimo rozgłaszanego na lewo i prawo odwrócenia sytuacji na mieście przez WSH jednak start od IV ligi to byłaby kibicowska katastrofa biorąc pod uwagę istnienie silnej piłkarsko sąsiadki. Tysiące ludzi przez co najmniej 5 lat wybierałoby Cracovię grającą w Ekstraklasie. To że u nich w okresie prosperity dziś na mecze chodzi zdecydowanie mniej ludzi niż u nas w okresie degrengolady, wynika tylko z tego, że stosunkowo od niedawna grają na szczeblu centralnym na którym my też cały czas gramy, a od 2004 czyli od roku ich awansu tez nam się sukcesy nazbierały. IV liga oznaczałaby przekreślenie tego wszystkiego i odwrócenie na lata liczebności.
Kibice to jedyne prawdziwe aktywa, które posiada w tej chwili Wisła Kraków.
Ci, którzy bili brawo Śląskowi niech wiedzą, że w trakcie meczu Wrocławianie nie kupowali niczego w naszym cateringu, by finansowo nie wspierać Wisły. Dlatego zamiast narzekać na TS Wisła, zamiast płakać za Śląskiem i zamiast pluć na Widzew, Ruch i Elanę, niech każdy się zastanowi jak może pomóc klubowi.
Na początek niech to będzie robienie dobrego PR wokół klubu choćby wśród rodziny i znajomych, wśród których mogą być potencjalni kibice, sponsorzy etc.
Ostatnio edytowane przez Bogdan81 : 28.08.2016 o godz. 06:45.
|