Wyświetl pojedynczy post
Vinci
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 03.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#155
Stary 27.08.2016, 14:45
Zależy na której trybunie. Na tej od strony hali Wisły byli, ale później się ulotnili.
A co do flag Ślaska. Czy czasem od strony bocznej siatki sektora, odgraniczającej sektor gości od buforowego, to szmata motoru nie wisiała wczoraj?

Cytat:
Sląsk próbuje grać na podzielenie kibiców Wisły a Stanowski ma bekę z Meresińskiego, bo boi się powrotu wielkiej Wisły. Nie dostrzegacie oczywistych rzeczy, to jest już momentami groteskowe.
Stanowski to ma serdecznie w dupie czy Wisła będzie wielka czy nie. Gość teraz więcej czasu siedzi na meczach Barcelony niż polskiej ligi, o której ma takie zdanie, jak większość rozsądnych ludzi. Traktuje ją, jak zawierzyniec, czemu wielokrotnie dawał wyraz. A to, że akurat padło ostatnio na Wisłę w jego artykułach, to co się dziwić? Chyba nie chcecie teraz wmawiać komukolwiek, że ostatnie 3 miesiące było normalne? Łącznie z wczorajszym meczem na boisku, jak i na trybunach jest cyrk. Z perspektywy Stanowskiego ważne, żeby było ciekawie i kasa za pracę się zgadzała. Do tego może, żeby być pierwszym z niusem. Jego nie interesuje specjalnie czy pojedzie po Wiśle (jak z Meresińskim) czy po Legii (wieszcząc na weszło eurow....... stulecia, czy awans do LM po meczu z Dundal, gdzie styl L porównał do jedzenia rzygów łyżką stołową).

Szukanie spisku pośród warszawskich dziennikarzy, dopełnia obrazu dotychczasowego kuriozum i groteski w którą wpadliśmy. Do tego rywalizacja na naszych trybunach między nami samymi i czekanie, kto pierwszy i gdzie dostanie od swojego, bo wczoraj wisiało to niemal w powietrzu na trybunach.

Jedni przyszli kibicować Śląskowi (który zbombardował naszego bramkarza i murawę), drudzy Widzewowi i Ruchowi (z przemarszem po trybunach dla piknikowej ekipy), a wisienką na torcie byli zawodnicy, którzy przyszli na mecz, ale w sumie nie byli pewni czy to ich mecz. Mam nadzieję, że od poniedziałku każdy z uczestników wczorajszego festiwalu groteski (zarówno na trybunach, jak i boisku) przemyśli + i - i zrozumie, że przede wszystkim trzeba ogarnąć bajzel u siebie w gnieździe w każdym aspekcie. I to w taki sposób, by nowych ludzi przyciągnąć na stadion, a nie wystraszyć.

Po nowym rozdaniu dla TS, wiadomo, że mamy na starcie jakieś 10 - 11 tyś ludzi, którzy jeszcze chcą chodzić mimo dramatu. Pora zastanowić się, jak powiększyć to grono i jak pomóc temu klubowi zarabiać. Bo jak narazie, ani jątrzenie, ze padła zgoda z Wrocławiem i Gdańskiem, jak również biegające ciasne koszulki Zgierz, Chorzów, Łódż między spokojnymi ludzmi nie pomagają w tych przemianach. Mam wrażenie, że każdej z grup, które się potworzyły brakuje wyobraźni i wyczucia w tych trudnych momentach dla nas wszystkich.
Ostatnio edytowane przez Vinci : 27.08.2016 o godz. 15:04.
"Kradzione szczęścia nie daje..."