Wyświetl pojedynczy post
Virusman
Senior Member
 
 
Od: 10.2005
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#109
Stary 27.08.2016, 04:34
W przypadku poprzednich porażek jestem w stanie uwierzyć w "spisek" piłkarzy przeciwko braku wypłat przez byłego właściciela. Sprawa wygląda podobnie jeśli chodzi także o zeszły sezon. Nie wierzę jednak w bunt zawodników w tym meczu.

Jeżeli chodzi o miłość do Wisły (lub jej brak) niektórych piłkarzy i przełożenie tego na wyniki, to też z biegiem lat coraz bardziej przekonuje mnie, że to jest jakieś romantyczne wyobrażenie, które nijak się ma do rzeczywistości. Albo jest się profesjonalistą i ma się umiejętności, albo nie. Chyba nie powiecie mi, że Morioka, Stjepanović, czy Kokoszka wygrali dzisiaj mecz 1-5 dzięki ich sympatii do Śląska Wrocław, a przynajmniej przez to, że lubią WKS bardziej niż Mójta i Guzmics Wisłę. To brzmi tak absurdalnie, że aż śmiesznie.

Wisła ma słabych piłkarzy? Ok, nie jesteśmy potęgą. Ktoś tutaj słusznie zauważył, że piłkarze na których wcześniej narzekaliśmy są lepsi od tych, których mamy teraz. Fakt, nasi kluczowi zawodnicy są po prostu starzy i z roku na rok coraz szybciej tracą swoje walory... ale ludzie kochani... bez jaj!

Nasza drużyna nie jest kadrowo najgorsza w Ekstraklasie. Jesteśmy ekipą na przynajmniej połowę tabeli. Część zawodników, których tutaj wymieniliście wzięłoby do pierwszego składu z 75% klubów Ekstraklasy. Do tego nawet kadra jest ciut szersza niż w ciągu ostatnich paru lat.

Moim zdaniem tutaj chodzi o psychikę. Jesteśmy kompletnie rozbici, wokół klubu panuje tragiczna atmosfera. Oczywiście to nie jest usprawiedliwienie dla piłkarzy, bo 1-5 u siebie to całkowita kompromitacja, ale trzeba na sprawę spojrzeć obiektywnie, że gra przy takich warunkach, nie ma dobrego wpływu na drużynę.

Szatnia potrzebuje pozytywnego wstrząsu i w tym jest najtrudniejsza rzecz. Nie mamy jak sprowadzić nowych piłkarzy. Zwolnić trenera? Mamy topowego szkoleniowca w Polsce, kto lepszy do nas przyjdzie? Może nam by się przyfarciło z kolejnym trenerem, a może mielibyśmy powtórkę z Pana Tadeusza (i to niestety Pawłowskiego).

Każda decyzja to będzie ryzyko podjęte samoistnie, bo przecież pozostawienie Wdowczyka na stanowisku i brak zmian kadrowych to jak jazda na motorze, w którym nie wiadomo czy działają hamulce. Oby to wszystko skończyło się dla nas dobrze, choć nie wygląda to różowo. Niby jest dopiero jest sierpień, ale zapowiada się 110. rok istnienia naszego klubu będzie czarną kartą w historii Wisły.
ABG ABG ABG