|
Gówno z tego, bo nikt nie chce wyjść przed szereg. Poza tym moim zdaniem jest istotna różnica między sytuacją w której SKWK siedzi cicho, bo im Meresiński obiecał stołki a taką, w której oni siedzą cicho, bo załatwiają sprawy po swojemu i - o zgrozo - dla własnych korzyści, np. przejęcia klubu. W pierwszej jakaś inicjatywa społeczo-kibicowsko-dziennikarska ma sens i szanse powodzenia. W drugiej już nie. Odpowiednie ptysie z miśkowego towarzystwa już się zatroszczą o to, żeby nikt im się nie wpierdalał.
|