wściekłe pięści węża napisał(a):

|
TFK to Monika Cupiał, która Wisły nienawidzi i miała gdzieś komu i za ile ją sprzedaje. Chciała się tylko jej pozbyć. W związku z tym, nie ma żadnych szans na to, że TF będzie probować ratować klub, chyba, że Boguś wróci, da niemądrej córeczce w ucho i zacznie podejmować decyzje. A na to się nie zanosi.
|
Na to się nie zanosi.
Nie znalazłem na forum tej informacji i głupio byłoby być pierwszym kto się sypnie ale Pan Cupiał podupadł trochę na zdrowiu i jest chyba zajęty czymś innym niż biznesem a tym bardziej swoją - do niedawna- zabawką piłkarską.
Jak ktoś nie słyszał plotek i teraz się zastanawia to nie, nie zwariował, nie jest alkoholikiem, nie ma rogów ani kochanki. Ale, że tak ujmę, w Rio w biegu na 100m raczej by nie wystartował. :}
Cytat:
|
A na tego idiotę Meresińskiego nawet patrzeć nie mogę. To jest typowa cecha idiotów, że myślą, że cały świat jest tak samo głupi jak oni.
|
Chyba idealne podsumowanie całej tej kilkutygodniowej szopki. Krótko i na temat.
Ten chłop bardzo mi przypomina mojego kolegę. Nie skończył technikum, potem zakochał się w MLMach. Garniturki za 500zł i marzenia o bmw w leasingu za "dochód pasywny". Płatne szkolenia w stylu "jesteś zwycięzcą!!!". Pustka w głowie i kombinowanie na poziomie 2-latka który udaje że nie ma kupy w pielusze bo dalej chce się bawić zamiast przebierać. JM to taki sam typ tylko w ciut większej skali.
Cytat:
|
Chciałbym jeszcze zwrócić się do tych, którzy tak domagali się odejścia Cupiała. Jesteście zadowoleni?! Bo przecież gorzej niż za BC być nie mogło, nie?
|
Ale z drugiej strony to dobrze, że ten marazm z TF się skończył. Ja jakoś wielkim wrogiem i krzykaczem anty BC i anty TF nie byłem.
Owszem zauważyłem kilkanaście miesięcy temu, że podobno w zakładach TF wśród robotników i niższej rangi kierowników to panuje raczej grypsera niż normalne stosunki zawodowe. I dalej podtrzymuje, że jeśli ktoś dopuszcza w swojej firmie do takich patologii to jest raczej prostakiem, któremu życie założyło zbyt duży kapelusz niż przedsiębiorcą biznes-wizjonerem. Potwierdził to kilka postów temu PanJotka.
No to u nas powszechny archetyp "właściciela" firmy. W niejednej takiej miałem nieprzyjemność pracować.
Buractwo na zasadzie "dziś zarobiliśmy 200% prognozy- świętujemy, rozpierdalamy kasę, śpiewamy, krzyczymy" a kolejnych kilka miesięcy na minusie no to mamy doła, jest agresja i pretensje.
Przedsiębiorca kalkuluje na chłodno, inwestuje kosztem np. siebie, planuje na kilka miesięcy czy lat do przodu, zapewnia solidne fundamenty biznesu. Tego u nas nie było, tylko to zasrane "tu i teraz!!"
A co do obecnej sytuacji: kurde ale to męczenie buły z TF też nie było lepsze.
Ja już od ok. 2012 roku miałem ten niesmak, to wrażenie że jeśli jakiś piłkarz się tylko delikatnie wychyli to nie będzie nas na niego stać. No i tak było. Melikson, w pewnym sensie Biton, Stilić, Wolski...
Wymagano płynności i autonomii finansowej od klubu bez zaplecza i fundamentów. To było sztuczne podtrzymywanie życia i nie mogło trwać w nieskończoność.
Chyba jedyną szansą, oprócz zmiany właściciela, było liczenie na jakiś kolejny spontan BC i rzucenie kolejnej szalonej sumy. Szanse na taki rozwój wydarzeń ok 0,1%...
Teraz mamy szanse na jakieś katharsis. Idiota bez skarpetek sam się w końcu zapędzi w kozi róg i ktoś go usunie (organy państwowe z powodu łamania przepisów dt. spółek lub PZPN) albo przyłapie na gorącym uczynku podczas wyprowadzania/prania kasy.
Nawet jeśli trzeba będzie zacząć od niższych lig to z perspektywy kibica będzie ciekawiej. Każdy sezon do przodu, każda złotówka z każdego biletu będzie ważna, każda bramka będzie cieszyć. Mówię za siebie: wolę katharsis i znów walkę o jakąkolwiek stawkę niż to dogorywanie, podczas którego nawet po 5:0 z Legią pomyślałbym "no i fajnie no i gówno z tego, za tydzień znów w dupę z jakąś Łęczną i 5-10 miejsce na koniec sezonu" bo progresu żadnego nie było tylko agonalne miotanie kończynami.