siemstein napisał(a):

|
Smutne trochę, że kiedyś bez internetu więcej ludzi skrzykneloby się pod stadion niż dzisiaj, gdzie mamy o wiele większe możliwości :/
|
bo ludzie się znali i mieli kontakty w rzeczywistości, a nie takie wirtualne. Wystarczyło, że P z Prądnika znał T z Olszy, ten drugi skrzyknął chłopaków z osiedla, Ci z kolei w szkole , w pracy mieli ziomków z Borku, tamci z kolei wydzwonili kolejnych i tak to się kręciło. A tu wszystko jest "no name" nikt nie wie kto co jak i gdzie.