Tak wracając do tematu upadku. Wielkie kluby upadały i się rodziły, warunek był 1 - kibice. Dobry przykład: Glasgow Rangers gdzie na 4 lige chodziło po 40 000 ludzi. Dziś znów są w Premiership.
Niestety Wisła nie ma zaplecza kibiców. Dla mnie jest teraz zestaw łysych karków, pod nazwą Grupy Decyzyjnej i bandera SKWK, kilkunastu małolatów sukcesu i ludzie, którzy choć Wiśle kibicują, z jej kibolami nic wspólnego nie chcą mieć.
Osobiście jestem zdania, że w zależności od wieku z różnych przyczyn kibicuje się danemu klubowi. Przychodzi jednak taki okres kiedy kibic cieszy sie nie tylko z punktów swojej drużyny zdobywanych w ekstraklasie, ale z fajnej atmosfery na trybunach i całej tej otoczki wynikającej z przynależności do jakiegoś klubu.
Ja osobiście wymiksowałem się ze stadionu i trybun bo mi towarzystwo na C nie odpowiadało. Działania SKWK jeszcze bardziej mnie irytowały a definitywnie gdy okazało się dla mnie, że to pic na wodę - nie chciałem mieć z tym nic wspólnego. Ludzie którzy nawet nie znają składu swojej drużyny...
Małolatów z "KPR, KRA, KWI", z browarkami w ręku też za bardzo nie lubiłem
Oczywiście, są ludzie dla których warto było chodzić na trybuny ale... Ich już tam nie spotykałem.
Z ewentualnym spadkiem liczę jedynie na to, że atmosfera na trybunach się oczyści i spokojnie będzie można chodzić na mecze, bez protestów, bez troglodytów i bez pozdrowienia do więzienia. Sam chętnie pójdę na mecz nawet do okręgówki
Wracając do Rangers, Sevco przejmowało ich w gorszej sytuacji strukturalnej i finansowej. No ale tam byli kibice
