Krotochwila napisał(a):

Już kilka lat temu uświadomiłem sobie, że niewiele mnie łączy z trybuną C. Przeniosłem się więc na D. Odpuściłem też wyjazdy.Wydawało mi się to jednak naturalne - dobiegałem 30tki, zmieniły mi się priorytety, nie mogłem już tak wiele czasu poświęcać Wiśle. Powoli stawałem się piknikiem. "Tak już musi być" myślałem, zrzucając tę rosnącą niechęć do "decyzyjnych" na C na karb zmiany pokoleniowej, której nie rozumiem.
Okazało się to być tylko wygodną racjonalizacją. Nic mnie z nimi nie łączy, nie podzielam ich systemu wartości, nie kupuję poetyki, nie godzę się na pasożytniczy, przystrojony nieudolnie w piórka fanatyzmu stosunek do klubu, któremu jestem psio (haha!) wierny od 92 roku.
Patrzyłem wczoraj na D na ludzi w około. Na twarze, które znam na pamięć, choć w większości pozostały bezimienne. Przez lata wspólnie wpadaliśmy w euforię i rozpacz.
Widziałem te twarze wczoraj, spoglądające z mieszanką pogardy, niezrozumienia i złości na C i zrozumiałem, że coś się skończyło bardzo dawno temu i nikt nigdy tego głośno nie powiedział.
Nie ma już żadnej Armii Białej Gwiazdy, nie ma już porozumienia ponad podziałami, nie ma tego, co w kibicowaniu zawsze było najważniejsze - poczucia wspólnoty mimo całej masy różnic.
.......a gra wczoraj jest fraszką, słaba forma piłkarzy nic nie znaczącym epizodem, ostatnie miejsce w tabeli do przełknięcia, bo to po prostu sport a przegrywamy i wygrywamy na przemian od ponad 100 lat! Przeżyję/przeżyjemy też ewentualny spadek, zwycięstwa sąsiadki w derbach też na jakiś czas można uznać za nieuniknione z punktu widzenia chociażby statystyki.
K...a, nawet gdybyśmy mieli przez tych złodziei u steru zaczynać od 4 ligii, po kilku latach wrócimy gdzie nasze miejsce.
Boję się jednak, że jeśli ta w istocie garstka "kumatych" zawłaszczy ten Klub, będzie to oznaczało jego śmierć. Faktyczną i nieodwołalną.Dla normalnych ludzi nie będzie w nim miejsca, a już teraz jest ciasno.
"Na Wisłę nie chodzisz dla kogoś, chodzisz dla Wisły" ktoś zaraz napisze.
A czym jest Wisła jeśli nie tym różnorodnym tłumem, na chwilę zjednoczonym pod tymi samymi barwami i wartościami? A czym jest Wisła, w sytuacji w której po boisku biegają najemnicy a na własnych trybunach czujesz się jak ktoś obcy?
Straciliśmy dawno temu czujność, zachłystując się i jak się teraz okazuje - prawie dławiąc - pasmem sukcesów.
Teraz przyjdzie walczyć nie o to, żeby ten Klub uratować organizacyjnie ale o to, żeby odbudować w nim wspólnotę kibicowską, której będzie zależeć na Klubie a nie na własnych interesach. Bez tej wspólnoty Wisła nie istnieje.
|
AMEN
W tej całej gównianej sytuacji jedynym światełkiem w tunelu są takie i podobne rozsądne wpisy traktujące o wartościach najważniejszych. Im więcej będzie trzeźwego spojrzenia na obecne wydarzenia tym większa szansa na odrodzenie sekcji piłkarskiej Wisły Kraków. Na to jednak trzeba czasu, determinacji mądrych ludzi w klubie i wokół niego i konsekwencji w realizacji profesjonalnego planu.
Na razie większość jest jeszcze w szoku jak po knockdownie i nie potrafi sobie tego ułożyć w głowie - dlatego tak ważna jest rozmowa w tym temacie. Jak to już wielu zauważyło - obecna sytuacja spowodowała uaktywnienie "starej" braci forumowej, braci wiślackiej. I to jest sukces, tego się trzymajmy. I szanujmy się wzajemnie w rozmowie o Wiśle!