|
Meresiński i Citko mieli tylko odwrócić uwagę. Z tą jednak różnicą, że Citko okazał się w pewnym momencie zbyt bytry, a doniesienia o wałach Kubusia jedynie przyśpieszyły decyzję o rezygnacji. Nic innego, jak podstawione pacynki.
Dla mnie pozostaje jeszcze zagadką, jak Cupiał z taką korpo-armią dał się tak wymanewrować. Pewnie gdzieś tam, jeszcze serce mu mocniej zabiło, co mieliśmy okazję w ubiegłym tyg. przeczytać. Okazało się jednak, że realia i rachunek zysków i strat był zbyt duży, by jeszcze raz zawalczyć. Bo i w sumie dla kogo miałby to robić...?
Wczorajszy brak reakcji trybun na to co się dzieje, mając w pamięci z jaką zaciekłością potrafiono walczyć z Bednarzem czy Gaszyńskim, był aż nadto widoczny. To był taki karnawał nad umierającym klubem.
Widocznie było co i komu świętować.
Na ten moment aspekt sportowo-organizacyjny, z troską o wyniki i rozwój klubu wedle cywilizowanego, współczesnego modelu (z nadziejami na sukcesy krajowe i europejskie) został zamknięty.
"Kradzione szczęścia nie daje..."
|