|
Co do rzecznika - pełna zgoda. Gościu jest jaki jest ale robotę robi i to się chwali.
Co do "Wrogiego przejęcia". Wiadomix, że nie we wszystko trzeba wierzyć, tymbardziej w to co wypadnie spod ręki bądź racicy okołokrakowskich gryzipiórków ale póki co wszystko wskazuje na to, że pan od rowera to taki typowy Dyzma z powieści Dołęgi - Mostowicza. Moja prywatna wersja, podkreślam, tylko moja i tylko prywatna - zakręcił się obok "curki" Cupiała, zbałamucił kobitę, zrobił wała i ... kochaś odszedł w siną dal.
|