Tak z innej beczki. Czytał ktoś w ogóle książkę nowego właściciela?
http://dyskusja.biz/lifestyle/jakub-...zcze-raz-56182
Bo, jak się okazuje, nie jest o jakiś podręcznik trenera osobistego lub poradnik młodego biznesmena, ale powieść, beletrystyka polana sosem literatury faktu.
A napisać książkę (sam fakt jej napisania), to jednak świadczy w jakimś stopniu na korzyść człowieka (no chyba, że napisał ją Ghost Writer, jak to bywa w przypadku niemal wszystkich celebrytów).
Nie patrzmy na to jaki wygląda na zdjęciach i co lubi, tylko jaki może być w facecie potencjał. A jeżeli rzeczywiście przejął się tak bardzo przejęciem W. Kruka, że popełnił o tym powieść, to albo kręci go temat takich giełdowych przejęć, albo zwyczajnie uważa takie coś za niesprawiedliwe - być może, patrząc na ten cytat z książki -
Nigdy nie wiadomo, co los przygotował za życiowym zakrętem. Warto się jednak odważyć, by to sprawdzić, zwłaszcza jeśli ma się do stracenia dorobek życia… Demokracja i kapitalizm mają to do siebie, że potrafią ukryć złodziejstwo pod wieloma różnymi nazwami. Jedni nazywają je przejęciem, dla innych jest to transfer dużej ilości kapitału bez wiedzy organów państwowych. Złodziejstwo zawsze jest jednak złodziejstwem, jedynie bardziej lub mniej wyrafinowanym. Łatwiej zawsze coś komuś zabrać niż postarać się o to samemu i bez znaczenia pozostaje, czy zabierają barbarzyńcy, czy ludzie ubrani w luksusowe garnitury.
- to drugie. I być może po drugiej stronie lustra jest ktoś, kto na prawdę ma dobre intencje.
Tylko, k***, ten Citko wszystko psuje :/