|
Pierwsze koty za płoty. Udana inauguracja piłkarzy Wisły Kraków, którzy w pierwszym meczu nowego sezonu zainkasowali komplet punktów, pokonując drużynę Pogoni Szczecin.
Nie ma, co jednak rozpływać się nad naszymi piłkarzami, czy snuć daleko idących planów, dominacji w lidze, itp. Przed nami kolejny ważny a przede wszystkim ciężki mecz na ciężkim terenie. Już w najbliższy piątek Biała Gwiazda zmierzy się w wyjazdowym spotkaniu z beniaminkiem Lotto Ekstraklasy - Arką Gdynia.
Początek spotkania o godzinie 20:30 a transmisję z Gdyni przeprowadzi stacja Canal+ Sport. Na chwilę obecną nie jest znane nazwisko głównego rozjemcy piątkowej konfrontacji.
Zapraszam na krótką zapowiedź najbliższego spotkania.
Historia spotkań pomiędzy Arką Gdynia a Wisłą Kraków.
Ostatnie sezony to brak spotkań pomiędzy klubami, spowodowane to było faktem, iż Arka w sezonie 2010/11 pożegnała się z elitą na długi okres.
Sezon 2010/11
25 lutego 2011, 20:00, Arka Gdynia - Wisła Kraków 0:1, Patryk Małecki 89.
Sezon 2009/10
21 sierpnia 2009, 20:00, Arka Gdynia - Wisła Kraków 0:1, Adrian Mrowiec 45 (s)
Sezon 2008/09
19 kwietnia 2009, 17:00, Arka Gdynia - Wisła Kraków 0:1, Marcelo 28
Powyższa historia spotkań pokazuje, że ostatnimi czasy z Gdyni Wiślacy wracali z kompletem punktów. Mecze nie obfitowały bramki, ale zawsze krakowski zespół potrafił zachować czyste konto.
Meldunek z Gdyni.
Arka to tegoroczny beniaminek, który zdominował zeszłoroczne rozgrywki na zapleczu ekstraklasy i wywalczył upragniony awans do krajowej elity. Na jak długo? Zobaczymy, choć ostatnie lata pokazują, że beniaminkowie pierwszy sezon po powrocie utrzymują się w lidze.
Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy transfery przeprowadzone przez gdyński klub przed inauguracją ligi to ruchy wymuszone, czy faktycznie w Gdyni liczą na dłuższy pobyt w elicie. Jedno jest pewne nazwiska, który w tym okienku już zasiliły beniaminka nie są anonimowe. Do klubu trafili m.in. Adam Marciniak, Dariusz Zjawiński czy Dawid Sołdecki. Arka wzmocniła lub uzupełniła również siłę w ataku, kontraktując króla strzelców poprzedniego sezonu w I lidze - Szymona Lewickiego.
Arkowcy podczas przedsezonowych przygotowań rozegrali cztery mecze kontrolne, z których zdołali wygrać tylko jedno z rumuńskim Viitorulem. Reszta kończyła się porażkami i remisem.
Frycowe Arki.
Los nie oszczędził klubu z Gdyni i piłkarze nad morze wracają z bagażem dwóch bramek i bez dorobku punktowego. Arka w pierwszej kolejce zapłaciła frycowe za bycie beniaminkiem i mam nadzieję, że w drugiej kolejce również zapłaci.
Piłkarze Arki pod lupą TWSD.
W składzie naszych najbliższych rywali nie znajdziemy nazwisk gwiazd, czy zawodników z większymi sukcesami w poprzednich klubach. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka nazwisk, które rzucają się w oczy głównie swoją obecnością w przeszłości na boiskach ekstraklasy.
Prędzej czy później do bramki wskoczyć powinien, Pavels Šteinbors znany z występów w Górniku Zabrze, raczej nie będzie dla niego trudnością wygryźć ze składu młodego Konrada Jałochę. W linii obrony jest również kilka znanych nazwisk takich jak Adam Marciniak czy Tadeusz Socha.
Druga linia zdominowana jest przez Antoniego Łukasiewicza i Miroslava Bożoka. Warto również śledzić rozwój Michała Nalepy, który na boiskach pierwszoligowych był wyróżniającą się postacią, jeżeli chodzi o pomoc.
Atak to chyba największa bolączka szkoleniowca Arki. Zbliżający się do końca kariery Paweł Abbott, raczej nie będzie podstawowym zawodnikiem a raczej jokerem w powiedzmy sobie szczerze dość marnej talii.
Dariusz Zjawiński, też nie wygląda na napastnika, który może zbawić Arkę strzelając więcej niż 10 goli w lidze, warto wspomnieć, że napastnik Arki na bramkę w ekstraklasie czeka od 12 września 2015.. Więcej chyba dodawać nie trzeba. Nadzieja w Szymonie Lewickim, dla którego będzie to debiutancki sezon w Ekstraklasie. Owszem dorobek w I lidze miał imponujący, ale czy poradzi sobie w najwyższej klasie rozgrywkowej? Czas pokaże.
Taktyka Wdowczyka.
Pierwsze koty za płoty. Większość kibiców pewnie zastanawiała się, jak zaprezentuje się Wisła w nowej taktyce i przyznać trzeba, że zaprezentowała się poprawnie. Cieszy zwycięstwo, jednak w grze Wisły widać było jeszcze kilka mankamentów.
Trener Wdowczyk zaskoczył i to bardzo. Wybór składu przeszedł najśmielsze oczekiwania wszystkich kibiców. Wiadome było to podyktowane kilkoma urazami podstawowych zawodników, ale skład, któremu zaufał szkoleniowiec Białej Gwiazdy o dziwo zdał egzamin.
Teraz przed Wiślakami kolejny ciężki mecz z beniaminkiem z Gdyni. Arka przed własną publicznością na pewno będzie chciał pokazać się z jak najlepszej strony, więc nie będzie to łatwe spotkanie dla naszej drużyny.
Patrząc jednak na personalia, to Wisła powinna być faworytem tego pojedynku, ponieważ to po jej stronie jest więcej atutów piłkarskich jak i szkoleniowych. Grzegorz Niciński dopiero poznaje tajniki ekstraklasowej szkoły trenerów a Dariusz Wdowczyk można powiedzieć, że w tym temacie jest doświadczonym "graczem".
Po Gdyni - zgrupowanie.
Włodarze klubu zdecydowali, że w związku tym, że w Krakowie będę trwały ŚDM, podjęto decyzję, że Wiślacy po meczu w Gdyni zostaną na Pomorzu i w ośrodku w Gniewinie będą przygotowywać się do starcia z Lechią Gdańsk.
Miśkiewicz czy Załuska?
Wielu kibicom na sobotnim spotkaniu serce podchodziło do gardła kiedy gracze Pogoni zbliżali się do naszej bramki. Michał Miśkiewicz, może i rozegrał dobre zawody kilak razy ratując Wisłę przed startą bramki, jednak były jednym z winnych przy bramce dla Portowców. Gra w siatkówkę, jaką momentami serwował nam Misiek, pokazuje, że ''ścinanie piłek'' nie było jego mocną stroną. Od pewnego czasu chyba Miśkiewicz między słupkami nie jest oazą spokoju i pewności.
Patrząc na naszą linię obrony pewny punkt za plecami Alana Urygi czy Tomasza Cywki to klucz do zwycięstwa, a tego chyba o Miśkiewiczu powiedzieć nie można.
Do trenera Wdowczyka należeć teraz będzie decyzja o tym, czy w najbliższym meczu dać szansę pozyskanemu Łukaszkowi Załusce, czy obdarzyć zaufaniem Michała Miśkiewicza.
Zapraszam do dyskusji.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|