|
Tak w kwestii Pana Cupiała i poszukiwań nowego prezesa to napisze tylko że:
1. Praktycznie od początku kiedy jest właścicielem klubu aż do końca drugiej kadencji Bogdana Basałaja każdy prezes (mimo że pewnie marionetka) miał wszystkie niezbędne narzędzia do zainicjowania rozwoju w klubie. Były struktury, był budżet bez dziury. Jedyne czego brakowało to pełnego poparcia Bossa dla którego liczył się tylko sukces tu i teraz. Nie było cierpliwości na inicjowanie długofalowych działań.
Największe narzędzia i chyba największą autonomię miał właśnie wspominamy B.Basałaj i trochę do dzisiaj żałuje, że nie pozwolono mu po sobie posprzątać i "spić pianę" jaką nawarzył, tylko wsadzono Bednarza. Może akurat w toku mody na Wisłę jaka wtedy panowała (wyjście z grupy LE, frekwencja na poziomie 18-20 tys, najwięcej artykuł w prasie ogólnopolskiej spośród klubów ekstraklasy, najlepsza oglądalność w C+) nie trzeba było od razu ciąć kosztów bez głowy ale pozbyć się szrotu i doinwestować w jakościowych piłkarzy.
Niestety nigdy się nie dowiem.
2. Czy po opisie w pkt 1 macie jeszcze nadzieję, ze teraz Prezes który nie będzie miał odpowiednich narzędzi, zasobów ludzkich, struktur a przede wszystkim długi do spłacenia jeszcze wyciągnie ten klub?
Wydaje mi się, że mało tego że nie zmieniło się zapatrywanie Cupiała w kwestie rozwoju to jeszcze dalej nie zmienił on swojej mentalności w kwestii "Sukces tu i teraz". On chyba nie zdaje sobie sprawy, jak odjechały nam polskie kluby (może poza Koroną, Ruchem, Górnikiem i Podbeskidziem).
|