|
Za nami wszystkie mecze w grupie C, Polska oraz Niemcy mają po trzy punkty i otwartą drogę do kolejnej fazy mistrzostw Europy. W następnej kolejce obie drużyny zmierzą się ze sobą.
Niemcy jakoś nie zachwycili w swoim pierwszym meczu, pierwsza bramka po stałym fragmencie gry a druga to efekt zmęczenia Ukraińców, którzy już mniej więcej od 70 minuty nie mieli siły, aby biegać za swoimi przeciwnikami. Przyznać trzeba jednak, że na ile sił starczało mecz mógł się podobać z obu stron w szczególności w pierwszej połowie, gdzie tempo meczu było wysokie i przyjemnie się to oglądało.
Jutrzejszy dzień zaczynamy od mocnego uderzenia. Na pierwszy ogień dokończenie rozgrywek w grupie D i mecz aktualnych mistrzów Europy -Hiszpanów z reprezentacją Czech. W tym meczu będzie również kolejny polski akcent, ponieważ głównym arbitrem spotkania w Tuluzie będzie Szymon Marciniak.
Hiszpanie uważni są przez wielu ekspertów, jako jedni z faworytów do znalezienia się w wielkim finale. Ostatnie dwie imprezy Starego Kontynentu zdominowali właśnie zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego. Mistrzostwo w 2012 roku oraz 2008 sprawia, że Hiszpania, jako pierwszy kraj obroniła wywalczony wcześniej puchar. Czy i tym razem podopieczni Vincente del Bosque będę w stanie powtórzyć ten wyczyn?
Na papierze skład La Furia Roja wygląda imponująco. Choć szkoleniowiec nie zabrał do Francji takich piłkarzy jak Fernando Torres, Diego Costa czy Juan Mata, na brak jakości nie może narzekać. Iniesta, Koke czy David Silva powinni być motorami napędowymi hiszpańskiego zespołu.
O jakość między słupkami del Bosque również nie musi się zbytnio martwić, do dyspozycji ma Ikera Casillasa oraz Davida de Gee. Jedyne, o co musi się zwrócić uwagę szkoleniowiec Hiszpanii to, to, że jego zawodnicy byli najbardziej eksploatowani w mijającym sezonie. Większość z nich uczestniczyła do końca w rozgrywkach europejskich, co może mieć wpływa na ich formę, bo czasu na regenerację nie było zbyt wiele. Zobaczymy jak przełoży się to na dyspozycję meczową poszczególnych piłkarzy.
Czesi.
Ostatnie mistrzostwa dla Czechów zakończyły się na fazie ćwierćfinału, w którym przegrali z Portugalią 1:0.
Selekcjoner naszych południowych sąsiadów nie mógł zaskoczyć przy powołaniach na mistrzostwa. W kadrze znalazło się miejsce dla takich zawodników jak Petr Cech czy Tomas Rosicky, dla który może to być pożegnanie z wielką piłką w reprezentacji. Przeglądając skład Czechów warto przyjrzeć się bliżej takim zawodnikom jak Vladimir Darida czy David Lafata. Wspomniana dwójka powinna w znaczącym stopniu pomóc reprezentacji w awansie do kolejnej fazy turnieju.
GRUPA E.
Do grupy E los przydzielił takie zespoły jak Irlandia, Szwecja, Belgia oraz Włochy. Na pierwszy rzut oka najsłabsza w tej grupie jest Irlandia, ale że nie ma już słabych drużyn, nie skreślam tego zespołu przed startem rozgrywek. Na poprzednich mistrzostwach Irlandczycy również trafili do grupy z Włochami, niestety miło tego meczu nie będą wspominać, ponieważ ponieśli porażkę 2:0. Irlandia.
Ogólnie ostatnie Mistrzostwa nie były zbyt udane dla The Boys in Green, nie udało im się zdobyć nawet punktu i do domu pojechali już po trzech spotkaniach. Jedyne, z czego dało zapamiętać się reprezentację Irlandii to kibice, którzy przez cały mecz, mimo fatalnych wyników, głośno dopingowali swój zespół.
Irlandia awans do Francji uzyskała dzięki wygraniu dwumeczu z zespołem Bośni i Hercegowiny. Podopieczni Martina O'Neilla najpierw zremisowali na wyjeździe 1:1 a przed własną publicznością nie dali szans Bośniakom i ograli ich 2:0. Dla zespołu Irlandii będzie to drugi z rzędu udział w mistrzostwach Europy.
Największymi gwiazdami Irlandzkiego zespołu bez wątpienia są tacy zawodnicy jak Robbie Keane, Shane Long czy Seamus Coleman i Shay Given.
Większość zawodników z irlandzkiej kadry, na co dzień występuje w angielskiej Premier League lub na jej zapleczu. Czego więc można się spodziewać po ich spotkaniach? Na pewno walki, nieustępliwości oraz niesamowitego zaangażowania i gry do ostatniej minuty. Czyli wszystko to, co ce..... wyspiarskie zespoły.
Szwecja.
Szwedzi ostatni sukces na mistrzostwach Europy odnieśli w 2004 roku, kiedy dotarli do ćwierćfinału, ostatnie dwa występy to tylko trzy mecze i koniec przygody na fazie grupowej. Mało brakło a na EURO 2016 mogło ich zabraknąć. Rozgrywki grupowe zakończyli oni na trzecim miejscu ustępując rewelacyjnej Austrii i Rosji. O udział w imprezie Szwedzi musieli, więc bić się w meczach barażowych, tam los skrzyżował ich z inną skandynawską reprezentacją - Danią. W dwumeczu lepsi okazali się reprezentanci Trzech Koron i to oni ostatecznie zawitali do Francji. Na jak długo? Zobaczymy.
Oczywiście cała gra Szwedów opiera się przede wszystkim na geniuszu jednego piłkarza - Zlatana Ibrahimovicia. Albo czarodziej Zlatan coś wymyśli, strzeli albo przygoda Szwedów na Euro szybko się skończy.
Wiele wskazuje na to, że będzie to ostatnia duża impreza dla takich zawodników jak Andreas Isaksson, Kim Kallstrom czy wyżej wspomniany Ibrahimović.
Włochy.
Kolejny kandydat do tytuł mistrza Europy. Z wyjściem z grupy Włosi nie powinni mieć większego problemu. Pytanie tylko, czy bez napastnika z prawdziwego zdarzenia są w stanie coś więcej ugrać?
Antonio Conte ma mały problem, bo najlepszy strzelcem zespołu jest Daniele De Rossi, który nominalnie występuje na pozycji defensywnego pomocnika. To dużo mówi, o potencjale ofensywy Azzurich.
Pewne miejsce jednak w linii ataku powinien mieć Graziano Pelle, który w klubowych rozgrywkach strzelił więcej goli niż Eder, Zaza oraz Immobile razem wzięci od stycznia 2016 roku..
Jak tym razem będzie wyglądało włoskie catenaccio na tym turnieju, czy znowu okaże się skuteczne i doprowadzi Włochów do finału tej imprezy? Wszystkiego dowiemy się już niebawem!
Czerwone Diabły.
Belgowie na Mistrzostwa Europy jadą pierwszy raz od 2000 roku, wtedy to grali, jako gospodarz mistrzostw i swoją przygodę zakończyli już na rozgrywkach grupowych. Największym sukcesem było zajęcie II miejsca w 1980 roku. Od tego czasu ciężko szukać jakiś sukcesów na arenie międzynarodowej.
Teraz trener Marc Wilmots trafił na złote pokolenie belgijskiej piłki. Wystarczy tylko wymienić kilka znanych nazwisk, które znalazły się w kadrze na turniej we Francji: Thibaut Courtois, Thomas Vermaelen, Yannick Ferreira Carrasco, Kevin De Bruyne czy Eden Hazard, Romelu Lukaku i Divock Origi.
Robi wrażenie prawda?
Ciężko jednak sklasyfikować drużynę Belgii czy już jest to zespół, który można wymienić w roli faworyta, czy może nadal w puli zespołów tzw. ''czarnych koni" imprezy. Jednym z problemów Wilmotsa może być brak większego doświadczenia Belgów na takich wielkich imprezach, czy poradzą sobie z presją?
Ostatnio edytowane przez WISŁAZWE : 12.06.2016 o godz. 22:07.
W samym sercu trybun, w jego centrum, pojawiło się w piątkowy wieczór słowo pasja. Określenie, które najdobitniej tłumaczy to dlaczego większość z nas pojawia się na Reymonta, choć nie ma wyników, działań marketingowych, czy drużyny, z którą chcielibyśmy w pełni się utożsamiać.
|