Dzimi napisał(a):

Z prerspektywy czasu nie wydaje się, że był złym fachowcem.
Pamiętam gdy trzy lata temu przyszedł Smuda, to piłkarze narzekali na ciężke treningi na obozach przygotowawczych. Smuda powtarzał uparcie, że teraz troche pocierpią, z początku będzie im ciężko ale to zaprocentuje w przyszłości. I tak było - pierwsze 2-3 kolejki na starcie rundy wszyscy biegali ciężko jakby mieli wóz z węglem zapięty do siebie, ale potem odpalali rakietę i kondycyjnie byli nie do zajechania.
Teraz było pododobie - pierwsze mecze gdy nie mieli speeda wypadły na Pawłowskiego i Pawłowski poleciał, a potem przyszła moc w nogach. Teraz biegowo i kondycyjnie wyglądają raczej dobrze, a trenera przecież należy oceniać po czasie.
|
A to jakoś inaczej liczone są punkty na początku rundy, niż w drugiej jej fazie? Ja pamiętam właśnie serię meczów bez zwycięstwa, ba nawet zremisować nie mogliśmy między marcem a majem za Smudy. Chyba to było z 5-6 porażek z rzędu. Wolę alby piłkarze od pierwszego meczu rundy wygrywali i czuli lekkość w nogach, a później na fali tych zwycięstw urosnąć mentalnie, niż grać padakę od pierwszych spotkań, bo nogi ciężkie.