Mecz pokazał, że jesteśmy tam gdzie jesteśmy nie przypadkowo.
W drugiej połowie kilkanaście minut rozpaczliwej obrony z najsłabszym zespołem ligi.
Gramy kosmicznie kilkanaście minut a potem kosmiczne dno.
Gdyby nie Małecki...
Nasza gra od wielu sezonów opera się wybłyskach formy kilku graczy.
Gdyby nie Melikson, gdyby nie Stilić, gdyby nie...
Żeby mieć kolejną przyjemność odszczekiwania zarzucę tezą, że Małecki utrzyma formę do końca roku a potem zjazd.
Jesienią mieliśmy koszmarne braki kadrowe, teraz mamy braki kadrowe.
Jak ktoś myśli poważnie o czymś więcej niż rozpaczliwa walka o górna ósemkę to:
pierwszy bramkarz, solidny środkowy obrońca taki, który od razu wejdzie w role głównego dyrygenta obrony, prawoskrzydłowy to minimum. Nie uzupełnienia składu tylko wzmocnienia.
No i Wolski oczywista.
Dariusza nieco pogięło z tą gra trzema obrońcami. Takie eksperymenta to w sparingach a nie w kluczowym meczu w walce o utrzymanie.
Teraz tylko rozjechać drugiego potencjalnego spadkowicza i można nieco spokojniej myśleć o następnym sezonie.