Mnie trochę szkoda Jagi (z racji tego, skąd pochodzę). Z drugiej jednak strony - towarzystwo miało "8" niemal na talerzu. Wystarczyło strzelać do właściwej bramki (zamiast do swojej), i na ostatni mecz fazy zasadniczej jechaliby znacznie spokojniejsi. A teraz? O awans biją się Ruch z Lechią i - korespondencyjnie - Wisełka z Jagą właśnie. Korona czy Termalika 38 pkt. już nie zdobędą, Ruchowi nie zagrożą. No i najważniejsze: teraz wszystko zależy od naszych graczy, nie muszą się na nikogo oglądać, tylko trzeba wygrać mecz. Kto by przewidział jeszcze przed miesiącem taki rozwój sytuacji
