Po paru tygodniach trwającej budowy estakady na Powstańców i remontu ul.Brożka urodziło się we mnie parę pytań.
Kto pójdzie siedzieć za sparaliżowanie ruchu samochodowego na południu Krakowa?

To co się dzieje to przecież dramat. Naprawdę nie można tego było zacząć w czerwcu?jak można rozwalać na raz, dwa z kilku newralgicznych punktów w tej części miasta?
Mam to szczęście, że rano z Krakowa wyjeżdżam w stronę Wieliczki a potem wracam przez co nie stoję w tym największym syfie,ale wygląda to dramatycznie. Ostatnio niestety nawet w kierunku do miasta około godziny 15-16 od Malborskiej do Matecznego jedzie się koło 45min! Dobry pomysł z buspasem dla samochodów z 3 pasażerami,ale czy to przypadkiem nie powinno działać w jakich ramach czasowych typu 6-10, kiedy ruch jest największy? Po południu Kamieńskiego korkuję się głownie dlatego, że ludzie głupieją, a dużo kierowców przerasta cały czas wjeżdżanie 'na zamek' przy zwężeniu, paradoksalnie w okolice Grunwaldzkiego szybciej przejedzie się Wielicką i potem przez Podgórze. No i to w połączeniu z rozwałą na Brożka powoduje w popołudniowych szczytach totalny chaos.
Generalnie mam wrażenie, że chcieli dobrze, ale wyszło jak zwykle. Ciekawi mnie jak duża presja w związku z ŚDM była na te remonty. BTW ŚDM to tempo chyba mimo szalonego nie wystarcza, bo dostaliśmy ostatnio zapytanie ofertowe w sprawie budowy na terenie ŚDM sieci oświetleniowej, nie wcale takiej małej, a czas nadchodzi.komuś tam się palić zaczyna w dupsku

Ciekaw jestem Waszych spostrzeżeń co do ruchu na południu miasta obecnie