Mareq napisał(a):

Prezydent nie ma kompetencji, żeby stwierdzić łamanie prawa przez TK, bo nie ma prawa do wiążącej wykładni przepisów. Prezydent nie jest władzą sądownicza. Może czuwać tylko w zakresie swojej władzy.
Pomijam już kwestie tego, że przypisanie TK łamanie prawa jest opinią, a nie sądem ostatecznym.
Uzasadnienie ostatniego orzeczenia liczy blisko blisko 200 stron, które motywy wydanego wyroku są dla Ciebie tak oczywiste, że nie sposób przyjąć innej opcji niż to, że TK złamał Konstytucję ?
Natomiast prezydent ma gigantyczny mandat i powinien go wykorzystać politycznie proponując kompromisowe, niezależne, rozwiązanie.
|
Nie ważne ile ma stron. Ważne jest to że w Polsce jest domniemanie konstytucyjności ustaw więc do momentu ich zakwestionowania (albo ich częsci) przez TK wszyscy mają się do nich stosować. Tyle że TK nie zastosowało się do ostatniej - a-priori uznając ją za niekonstytucyjną - przed rozpatrzeniem. Powołali się na konstytucję wprost - a w niej nie ma innej liczby niż 15 sędziów orzekających.
Tym sposobem władza ustawodawcza nigdy nie byłaby w stanie zmienić zasad działania TK który by każdorazowo mógł blokować zmiany dla siebie niekorzystne twierdząc że ustawy blokują im pracę i możliwość orzekania. A prawda jest taka że nie ma żadnego problemu żeby orzekało każdorazowo 13 sędziów i byli zmuszeni ustalać między sobą stanowisko tak aby mieć 2/3 większości a nie jak obecnie - wystarczą 3 głosy sędziów i "swój" prezes TK ustalający właściwy skład żeby zablokować każdą ustawę w ciągu kadencji nowego rządu . Moim zdaniem niekonstytucyjnść to powinna być sprawa oczywista więc zdobycie większości 2/3 powinno być wymagane