|
Tym meczem Wolski i Wdowczyk chyba zamknęli usta przeciwnikom ich zatrudnienia. O Wolskim mówiło się, że to legijny szczur i nikt taki za Wisłę umierać nie będzie. Tymczasem od pierwszego meczu pokazuje mega zaangażowanie, dużo pracy w defensywie i przede wszystkim duże umiejętności gry w ataku, przez co robi nam grę na wzór Meliksona czy Stilicia. Co do Wdowczyka to raczej nikt nie miał wątpliwości, że to dobry trener, tylko po prostu umazany gównem. Jeżeli nie zdarzy się nic nieprzewidzianego to utrzymanie powinniśmy mieć spokojne i będzie to niewątpliwie zasługa trenera. Przede wszystkim dotarcie do głów piłkarzy i ustawienie ich na boisku. Sytuacje, w których Guzmics i Głowacki robili za pierwszych rozgrywających na 40. metrze - poezja. Nawet za Moskala nie było to takie odważne jak teraz.
Co do meczu. Prawie 1000 podań i prawie 80% czasu spędzonego z piłką u nogi to jest kosmos. W porównaniu do pierwszego meczu Pawłowskiego...Można żałować, że ktoś na górze wpadł na taki fatalny pomysł, bo teraz nie byłoby rozmowy o szansach na awans do 8, ale o szansach na awans do LE. Choć w sumie nawet teraz do premiowanego 3 miejsca powinniśmy tracić około 6-7 punktów, co przy 7 meczach nie jest jakąś wielką stratą. Warunkiem jest tylko ten awans do górnej połówki, a najgorsze jest to, że nie wszystko zależy od nas.
|