|
Problem bardziej leży nawet nie w tym czy Uryga odpali czy nie tylko w tym, że teraz takich zawodników już po prostu nie ma. Nawet jak zacznie grać świetnie w odbiorze i jakimś cudem zyska lepszą zwrotność (tylko, że imo to są geny i tego już nie poprawi znacząco) to wciąż będzie typem def. pomocnika z lat 90. Czyli osłabi drużynę w ofensywie. Teraz def. pomocnik lub generalnie środkowy to ktoś kto ma również wpływ na ofensywę. Nie oczekujemy kreatywności Zidana, ale gry do przodu czy to podaniem czy wyjściem z piłką. Z zachowaniem propocji - styl Krychowiaka - świetny w defensywie, mało kreatywny z przodu, ale potrafi np. rozpędzić się z piłką, wykorzystać warunki fizyczne i pociągnąć zespół do przodu.
Obawiam się, że Uryga jeśli nie ma tego teraz to mieć już nie będzie. W tym wieku poprawia się taktykę, organizację gry, mentalność (choć w mniejszym stopniu). Na technikę był czas za młodu, motorykę i pewne uwarunkowania szybkościowe dała lub nie mamusia z tatusiem.
Dlaczego wciąż jest ciągnięty za uszy przez trenerów? Wcale nie zdziwiłbym się jakby trenerzy mieli może nie nakaz, ale delikatną sugestię z góry, że to jeden z niewielu zawodników, na którym Wisła może zarobić. Więc trzeba go promować, bo kasa w obecnej sytuacji jest w Wiśle bardzo ważna. I fajnie byłoby powtórzyć np. transfer Chrapka.
|