Wyświetl pojedynczy post
heoij
Senior Member
 
Od: 12.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#35203
Stary 11.03.2016, 19:26
Taki sam system obrotu ziemi działa w jednym z największych krajów pod względem rolniczym w UE we Francji i ma się bardzo dobrze.

Ustawa ochroni polską ziemię przed spekulacją, do tego nie będzie z góry skazywała na porażkę polskiego rolnika, który z zagranicznym inwestorem nie miał do tej pory jak konkurować.

Nareszcie polscy rolnicy będą mieli równe szanse, a nie jak jak było do tej pory, że na tzw. podstawionego słupa "rolnika" czy poprzez udziały w spółkach, zachodnie firmy nabywały setki tysięcy hektarów i nikt nie mógł im nic zrobić.

Tutaj ciekawy artykuł, polecam przeczytać:

Cytat:
Na słupa i na spółkę

Ziemi rolnej w Polce jest coraz mniej – między spisami rolnymi w 2002 a 2010 roku ubyło jej milion hektarów. I chociaż w ostatnich latach cena wzrosła – hektar może dziś w Polsce kosztować nawet ponad 100 tys. zł, to i tak jest tańsza niż w krajach zachodnich – bo np. w Holandii za hektar ziemi rolnej trzeba zapłacić ok. 47 tys. euro. Interes się opłaca.

Grunty rolne można kupić od rolników lub od państwa. Państwową ziemią tworzącą Zasób Własności Rolnej Skarbu Państwa dysponuje Agencja Nieruchomości Rolnych (ANR). To agenda państwowa, więc jej polityka jest realizacją wytycznych rządu.

Kasa misiu, kasa


Kiedy w budżecie państwa dziura wciąż rosła, minister finansów wystosował pismo do prezesa ANR (30 sierpnia 2010 r.) i zobowiązał go zintensyfikowania sprzedaży ziemi. Prezes zaś na naradzie kierownictwa agencji uściślił – nakazał zwiększyć o ok. 12 proc. powierzchnię gruntów planowanych do zbycia; sprzedawać – dużo, szybko. Tym, którzy zapłacą najwięcej.
Zadbano, by nadać tym działaniom stosowną oprawę. W poprzedniej kadencji sejmu posłowie PSL rzutem na taśmę (wrzesień 2011 r.) przepchnęli przez parlament nowelizację ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi. Podstawowy cel nowelizacji określony został jako dążenie do przyspieszenia procesu prywatyzacji państwowych gruntów. Prywatyzacji poprzez sprzedaż – dzierżawa, jako sposób rozdysponowania ziemi została zepchnięta na drugi plan.
– Dziś do dzierżawy najczęściej wyznaczane są grunty, na które nie ma popytu. Takie umowy zawierane są np. na łąki, których nikt nie użytkuje – i to na rok, na dwa. Domagamy się, żeby dzierżawa wróciła jako pełnoprawna forma rozdysponowania gruntów, bo dla rolnika, zwłaszcza młodego, zainwestowanie w ziemię, przy dzisiejszych cenach, praktycznie przekreśla szanse rozwoju – mówi Jan Białkowski członek rady Krajowej NSZZ Solidarność RI, jeden z wciąż protestujących w Szczecinie rolników.
Oddziały terenowe agencji nie muszą się tłumaczyć, dlaczego tak a nie inaczej dysponują gruntami. Jedyne, czego jej urzędnicy muszą się trzymać, to wytyczne prezesa ANR w tej materii. I się trzymają.
Np. w 2012 r. filia szczecińskiego oddziału ANR w Koszalinie sprzedała w całości 484 ha. Nieruchomości nie podzielono mimo wniosku rolników o sprzedaż jej części. Powód? Było to działanie celowe, uzasadnione interesem Skarbu Państwa i nałożonymi na agencję planami sprzedaży – wyjaśnił kontrolerowi NIK prezes filii.

Dziurawe prawo


Ziemię przeznaczoną na sprzedaż ANR wystawia na przetarg. Przetarg bywa ograniczony – wtedy uczestniczyć w nim mogą tylko osoby, które mają chociaż hektar ziemi w gminie, na terenie której położone są zbywane grunty, lub gmin ościennych – lub nieograniczony. Cudzoziemiec lub spółka z większościowym kapitałem zagranicznym mogą przystąpić do przetargu tylko wówczas, gdy mają wydane przez MSW pozwolenie na kupno ziemi. Tak stanowi prawo. Ale ustawa wprowadzająca to ograniczenie (znowelizowany akt prawny z 1920 r.) 1 maja 2016 roku traci swą moc. Jeśli władze nic nie zrobią, to po tej dacie ziemię (i lasy) w Polsce będzie mógł kupić każdy, kto ma pieniądze, bez względu na posiadany paszport i cel, jaki mu przy kupnie przyświeca. Wtedy też się okaże, ile tysięcy hektarów obcokrajowcy już posiadają, bo, zdaniem nie tylko protestujących w Szczecinie rolników, oficjalne dane – 2207 ha kupionych od początku istnienia ANR przez cudzoziemców z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i 53 tys. 567 ha przez spółki z mniejszościowym kapitałem zagranicznym – to tylko wierzchołek góry lodowej. Dlaczego? Bo MSW nie ma pełnych danych – akty notarialne spływają do resortu wolno, wiele może być zresztą sporządzanych za granicą, a zainteresowani, wykorzystując luki w polskim prawie, szybko nauczyli się je obchodzić. Kupują ziemię na słupa, na spółkę lub wykorzystując oba te sposoby.

Słupy…

Kim jest słup? To osoba uprawniona do udziału w przetargu ograniczonym więc zgodnie z prawem praktycznie nie można jej wyeliminować. Jak się na słupa kupuje? Sięgnijmy do wystąpienia pokontrolnego Delegatury NIK w Szczecinie (kontrola dotyczyła sprzedaży nieruchomości rolnych Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa m.in. przez Oddział Terenowy Agencji Nieruchomości Rolnych w Szczecinie). „Ustalono m.in., że (…) pani E.K. w dniu 20.07.2012 r. założyła spółkę, której była jedynym wspólnikiem. Jako udziały wniosła w formie aportu m.in. nabyte od Agencji w przetargu ograniczonym nieruchomości o powierzchni 188 ha wartości 9.400 tys. zł. W dniu 31.10.2012 r. w KRS panią E.K. wykreślono jako wspólnika i wpisano w to miejsce podmiot prawa holenderskiego, który został jedynym wspólnikiem Spółki. Tym samym Spółka, została spółką kontrolowaną w rozumieniu art. 3e ustawy z dnia 24 marca 1920 r. o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców”. I kolejny przykład „pani B.Z. w 2011 i 2012 r. nabyła nieruchomości Zasobu o łącznej powierzchni 317,1 ha (w tym w przetargach ograniczonych 315,2 ha). Przenosząc własność działek na spółki, pani B.Z. zachowała limit posiadania nie więcej niż 300 ha. Wniesienia aportów miały miejsce w dniach: 30.08.2012 r. (dzień po nabyciu od ANR – 27,0 ha) oraz 11.12.2012 r. (dzień po nabyciu – 170,2 ha)”.

Spółki…


Można też kupić udziały w spółce. Ponownie zacytujmy przywoływane wystąpienie pokontrolne NIK: „NIK ustaliła (na podstawie danych Oddziału i zapisów w KRS), że w latach 2011–2013 (do 30.04) do Oddziału wpłynęło 46 aktów notarialnych dotyczących warunkowego zbycia nieruchomości o łącznej powierzchni 4.639,9 ha i wartości 174,9 mln zł, których nabywcami było 18 spółek prawa handlowego. Po złożeniu przez Oddział oświadczenia o nieskorzystaniu z prawa pierwokupu lub nabycia, w spółkach tych udziały zostały nabyte przez wspólników, którzy byli cudzoziemcami w rozumieniu art. 1 ust. 2 ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców, a tym samym, spółki stały się spółkami kontrolowanymi w rozumieniu art. 3e ustawy.
Ponadto 1 spółka kontrolowana, na podstawie 3 umów sprzedała 2.051,6 ha spółce z udziałem kapitału zagranicznego za cenę 154,9 mln zł.” I dalej: „ W przypadku sprzedaży 96,22 ha, w których nabywcami były podmioty z udziałem kapitału zagranicznego, po nabyciu nieruchomości przez 3 spółki nastąpiło zbycie udziałów na rzecz cudzoziemców. W wyniku nabycia udziałów spółki stały się spółkami kontrolowanymi”.

…i łańcuszki

ANR ma też pilnować, by nie dochodziło do nadmiernej koncentracji ziemi w jednych rękach. To jej statutowy obowiązek. Jeden kontrahent może kupić od niej 500 ha (spółka) lub 300 (osoba fizyczna). Ale i to można obejść.
– Spółki kupują po 500 ha, a potem się okazuje, że właścicielem spółki x jest spółka y, która ma udziały w spółce z itd. A na końcu tego łańcuszka są 2, 3 osoby – wyjaśnia Białkowski.
Ponownie NIK: „NIK wybrała do kontroli 26 umów, w których osoby fizyczne kupiły ponad 300 ha, a prawne – ponad 500 ha łącznie.
Stronami tych 26 umów były 3 osoby fizyczne i 5 osób prawnych, które deklarowały zakup 9843,7 ha – czyli prawie 34 proc. (33,7 proc.) ogółu powierzchni umów. W tych 26 umowach 2 dotyczyły sprzedaży 72,4 ha nieruchomości kupionych od agencji w ciągu ostatnich 5 lat. 3 osoby fizyczne kupiły łącznie 1.198,5 ha – 8 umowami, w tym jedna opiewała na 441,6 ha. 9 spółek kupiło 8636,2 ha gruntów, w tym jedna umowa opiewała na 1.875,3 ha)”.
Znowelizowania we wrześniu 2011 r. ustawa też daje obcokrajowcom wiele możliwości. Zakłada ona, że jeżeli ktoś dzierżawi tyle ziemi, że po wyłączeniu z tego obszaru 30 proc. zostanie minimum 300 ha, może oddać te 30 proc. w zamian za to, że pozostałą część kupi wedle ceny ustalonej przez rzeczoznawcę. Więc spółki ziemię po preferencyjnych cenach wykupują.
– W woj. zachodniopomorskim ok. 400 tys. hektarów może być już w posiadaniu kapitału obcego i spekulacyjnego – szacuje Białkowski. A to stanowi ok. 1/5 całej powierzchni województwa. A według Wojciecha Hołowni z federacji dzierżawców w Warmińsko-Mazurskim w obcych rękach jest ponad 100 tys. ha.

Jak to się robi w Europie


Protestujący rolnicy domagają się prawnego ograniczenia obrotu ziemią, zanim jej okres ochronny się skończy. I nie jest to polska ksenofobia. W UE podstawą gospodarki rolnej są gospodarstwa rodzinne (podobny zapis jest zresztą w naszej konstytucji) i w wielu krajach handel ziemią rolną jest kontrolowany. Chce cudzoziemiec kupić gospodarstwo rolne w Danii? Proszę bardzo. Musi tylko sprzedać to, które posiada w innym kraju, osiedlić się w Danii, uzyskać określone w tamtejszym prawie kwalifikacje, zdać egzamin państwowy z języka duńskiego i samodzielnie gospodarować. W Niemczech władze państwowe mogą odmówić zgody na transakcję, gdy kupujący nie zamierza włączyć nabytych gruntów do swego gospodarstwa i trwale je użytkować. Przepisy umożliwiają też zablokowanie transakcji wtedy, gdy prowadziłaby ona do nadmiernej koncentracji gruntów w rękach jednej osoby lub gdy nabywca nie jest rolnikiem. A we Francji obrót ziemią kontroluje specjalna instytucja SAFER. To jej rolnik zgłasza chęć sprzedaży ziemi i to ona decyduje, komu może ją sprzedać. Prawo pierwokupu mają właściciele sąsiednich gruntów i rolnicy wywłaszczeni z innych nieruchomości. Jest też wymóg osobistego użytkowania ziemi przez 15, z zakazem jej dzierżawienia. Podobne obwarowania ma Hiszpania.http://www.tygodniksolidarnosc.com/p...j-artykul.html
Ponad 200 tys. hektarów polskiej ziemi sprzedanej tzw. słupom

http://kuzmiuk.blog.onet.pl/2015/06/...ej-tzw-slupom/
Ostatnio edytowane przez heoij : 11.03.2016 o godz. 20:10.