krzaq12 napisał(a):

Trzeba otwarcie podkreślić, że trener ma pełne zaufanie (nie takie jak Pawłowski) i określić się jasno, powierzamy temu gościowi budowę drużyny a Wy ,,piłkarze" ani myślcie sobie z nim pogrywać. Niech pierwszy raz klub, ucząc się na błędach lat wcześniejszych (Petrescu) postawi sprawę jasno-trener jest świętością i jesteśmy do niego przekonani.
Jeżeli komuś się to nie podoba droga wolna, nie potrzebujemy pozorantów. Jeśli komuś zależy na wyniku, Wiśle, czy doskonaleniu własnych umiejętności nie powinien myśleć o czymś takim jak ,,zwolnienie trenera"
|
Masz rację. To jest jedyny sposób na wyjście z błędnego koła. Mówiąc bardziej dosadnie - na wyjście z gówna.
Niestety, to szerszy temat. Dla naszych ligowców (przynajmniej większości) trener nie stanowi żadnego autorytetu. Robią sobie co chcą. Rządzą się w szatni i poza nią jak chcą.
Na zachodzie trener jest "świetością", autorytetem, jest Bossem. U nas jest... marionetką w rękach piłkarzy. (Pisząc u nas, mam głównie na myśli Wisłę, ale nie tylko).
Czas skończyć z tą farsą i zagonić tych nierobów do ciężkiej, sumiennej pracy.
A jak się komuś nie podoba bo za ciężko i tym podobne to nie wysłuchiwać ich w gabinecie prezesa z otwartym sercem, ale przygotować buty z blachą i być gotowym zasadzić kopa w dupę.